8 stycznia 2017

Skrzynka na zioła do kuchni.

Dziś przed Wami kolejny zaległy post o skrzynce na zioła zrobionej ze zwykłej sklejki. Skrzynka została pokryta 2 warstwami lakierobejcy, nie zależało nam na kompletnym kryciu oraz sklejona klejem do drewna. Całość ozdobiona została techniką decoupage. Kupiliśmy serwetkę z lawendą, klej do decoupagu, pędzelek i do dzieła! 
Jest to kolejny projekt wykonany przez Marka w prezencie dla jego mamy. Mama lubi styl prowansalski i myślę, że udało nam się osiągnąć choć trochę ten efekt, co sądzicie? Moja rola tym razem polegała na wymyśleniu wyglądu skrzyneczki oraz jednorazowym jej przemalowaniu, także niewiele tu mojej pracy. 
Myślę, że jak na pierwszy raz z decoupagem efekt jest zadowalający. 




6 stycznia 2017

Półka na wino.

Na facebooku już podzieliłam się z Wami tymi półkami, ale tutaj jeszcze nie powstał post na ten temat. Spieszę (ze sporym poślizgiem) z aktualizacją bloga.
Półka na wino ma 2 funkcje. Służy do przechowywania w niej alkoholi oraz zawieszenia kieliszków.
Wiem, że wino woli leżeć a nie stać, ale akurat takie zamówienie na półkę pojawiło się i takie zrealizował Marek przy moim współudziale. Był to projekt na zasadzie prób i błędów, więc nie mam fotograficznej relacji typu DIY. Pomysł na wykonanie zaczerpnięty był z pinteresta, tam znaleźliśmy podobną półkę wykonaną z palet, nasza jest ze zwykłych desek.


Brązowa półka była wykonana dla kuzynki Marka w ramach prezentu na nowe mieszkanie. Miała być nieduża (na 4 butelki i 4 kieliszki) a i na upartego można też położyć coś na górze. Podobała mi się w kolorze brązowym, taka cięższa, przypomina mi styl kolonialny (wiem wiem, troszkę popłynęłam), ale dopiero jak zobaczyłam ją pomalowaną na biało to uznałam, że ta druga bardziej do mnie przemawia.

Po wykonaniu białej półki mój tata oświecił nas, że środkowa zawieszka do przymocowania na ścianę jest zbędna, ponieważ nijak nie jesteśmy w stanie równo powiesić na 3 kołkach takiej półki i ta środkowa zawieszka po prostu nie utrzyma nam półki. W zupełności wystarczają dwie. Chcieliśmy, żeby to utrzymało ciężar na 100% a tymczasem przedobrzyliśmy. Półka sama w sobie wykonana z desek wydawała nam się ciężka, dodajmy do tego 6-8 butelek wina i mamy całkiem niezły ciężar do utrzymania, ale mimo to, dwie zawieszki spokojnie go utrzymają, dodanie trzeciej niczego nie zmieni. Także wyciągnęliśmy z tego lekcję, którą teraz mogę Wam przekazać. Pewnie dla niektórych to oczywista wiedza, ale dla nas, mebli nigdy nie wykonujących, nie była.
Tak samo wykonując półkę nie myśleliśmy o tym, jak zamaskować czarne drewnowkręty. Ostatecznie użyliśmy rozwiązania najprostszego, czyli naklejenie białych zaślepek, ale są też inne rozwiązania, np.można dopasować wciskane zaślepki do śrub krzyżakowych.
Marek martwił się też, że coś wyszło krzywo, nierówno, odstawało, ale ja jestem zdania, że praca ręczna to nie meble z fabryki. Nie mieliśmy super narzędzi, a takie "niedoróbki" dodają w pewnym sensie uroku. Ponadto osoba obdarowana może mieć pewność, że nikt inny takiej półki nie ma. Także kończąc napiszę: tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów :)
A Wam która półka podoba się bardziej?

P.S. Tak dawno nie prowadziłam już regularniej bloga, że zapomniałam jakie to fajne, ale zapomniałam też o tym, że przydałby się blogowi nowy wygląd, tylko nie wiem jeszcze jaki...a poza tym mam kolejne dwa projekty DIY w głowie, więc może będą już pełne relacje ze zdjęciami krok po kroku, co robić. Dziś w napięciu czekam, czy uda mi się naprawić ogrzewanie tylnej szyby w aucie. Jeśli się uda to na pewno tutaj zostawię instrukcję. Trzymajcie kciuki!
 

17 września 2016

Pieluszkowy tort z okazji Baby Shower.

Przyjaciółka wybierała się na przyjęcie z okazji nadchodzącego przyjścia na świat dziecka jej koleżanki. W prezencie postanowiła zrobił praktyczny tort z pieluszek. Powstały dwie wersje. Zrobiła kilka zdjęć z procesu twórczego i powiedziała, żebym wrzuciła na bloga, żeby zainspirować innych oraz ożywić trochę moją stronę. Tak więc niniejszym to czynię, mając tym samym nadzieję, że powoli wrócę do blogowania.
Na youtubie znajdziecie masę innych inspiracji wraz z instruktarzem krok po kroku, jak wykonać taki prezent.Tort wyszedł jej kapitalnie, więc czym prędzej udostępniam za jej zgodą zdjęcia poniżej czując się, jak mecenas (już nie tak znów) młodego talentu :D







6 marca 2014

Krótka historia z życia.


Zapewne czytając mój blog macie wyobrażenie na temat mojej osoby jako zaradnej, obeznanej z techniką i w miarę ogarniętej życiowo. Poniższą historią rozwieję wszelkie wątpliwości, bo komu nie zdarza się zrobić z siebie publicznie pośmiewiska lub przysłowiowej blondynki ? :)
Rzecz krótka i żenująca. Wydział Komunikacji, dość ciepły, prawie wiosenny dzień. Do załatwienia nowy dowód rejestracyjny. Stary stracił miejsca na pieczątki z przeglądów technicznych. Podchodzę do informacji, pytam, czy wszystkie dokumenty zgadzają się i otrzymuję numerek. W kolejce oczekujących 9 osób. Idzie dość sprawnie. Po 10 minutach wchodzę… a raczej usiłuję wejść. W lewej ręce dokumenty, przez ramię przewieszona torebka a w prawej ręce bilecik. Idę do drzwi przesuwnych a one ani drgną. Myślę: nie pierwszyzna, czasem mnie fotokomórka nie łapie, za niska jestem czy coś. Oddalam się ciut i macham do góry ręką (w której mam bilecik i czego nie jestem świadoma w tym momencie), żeby obudzić fotokomórkę. I dalej nic… Zaczynam się nerwowo rozglądać widząc, że dobrze to nie wygląda. Na szczęście w ułamku sekundy dostrzegam czytnik kodów kreskowych po lewej stronie, przykładam bilecik i uciekam czym prędzej za drzwiami ze wstydu. Wielką odwagą musiałam się wykazać, żeby wyjść stamtąd podniesioną głową ;) Z perspektywy czasu śmieję się z tego i opowiadam o tym, ale gdybym ja zobaczyła taką osobę to moja reakcja byłaby jedna:
Źródło: demotywatory.pl
Ubarwiłam historię, bo mogłaby się skończyć w jednym zdaniu: Nie umiałam otworzyć drzwi przesuwnych za pomocą bilecika i wymachiwałam nim niechcący nad głową. Kto mnie przebiję ze swoją historią? Historie na pocieszenie mile widziane :)