27 listopada 2011

Jak dbać zimą o samochód?

Teoretycznie wszyscy kierowcy powinni być już po wymianie opon na zimowe. Jeśli tak nie jest, z powodu długich kolejek u wulkanizatora, to proponuję jak najszybciej zarezerwować termin. Minusowe temperatury w nocy i od rana to nie najlepsza pora na naukę wpadania w (kontrolowany) poślizg, zwłaszcza kiedy człowiek spieszy się do pracy. Po wymianie opon dobrze by było sprawdzić w nich ciśnienie. Można prosić o to albo wulkanizatora albo pracownika stacji - podejrzewam, że za opłatą niestety.
Co jeszcze powinna wiedzieć w tym temacie zagubiona kobieta? Na przykład to, że wskazane jest dolanie zimowego płynu do spryskiwaczy do zbiorniczka, który znajduje się pod maską. Pozostając przy temacie spryskiwacza - sprawdźmy też jak zbierają nam wycieraczki. Jesienią i zimą częściej pada coś z nieba, odmrażamy szyby - sprawne i dobrze zbierające wycieraczki to absolutna konieczność! W marketach mamy spory wybór i każdy znajdzie coś dla siebie. Na dobrą sprawę mając problem z wyborem odpowiedniej długości - weźmy ze sobą do sklepu jedną wycieraczkę i porównajmy. Poza tym na odwrocie opakowania mamy wykaz, do jakich marek są one odpowiednie. Z tym odczepianiem wycieraczek możecie mieć mały problem - oczywiście zależy od autka, jakim jeździcie. Moją poniesioną ofiarą był złamany paznokieć - no ale czego się nie robi dla bezpiecznej jazdy ;) Jeśli macie sprawne wycieraczki - to ten jeden problem macie z głowy.
Kolejna kwestia - samochód stoi pod chmurką i boicie się, że nie odpali przy dużych mrozach? Na pewno trzeba naładować akumulator i w silnikach benzynowych (nie daję głowy jak jest w innych) można dolać pół butelki denaturatu. Często powodem unieruchomienia silnika jest zamarzająca woda w przewodach paliwowych. Denaturat wiąże wodę, która może znajdować się w baku i przez to chroni nas przed tego typu nieprzyjemnymi niespodziankami. W internecie można spotkać się z różnymi opiniami na ten temat - ja metodę stosuję 2 lata i działa - na pewno nie zaszkodzi! Oczywiście można na stacji kupić też odpowiednie preparaty do rozruchu silnika zimą, ale prawdopodobnie też zawierają w sobie alkohol.
Jeśli jednak powyższe powody zawiodą to musicie zgłosić się do mechanika, bo wina nie leży wtedy po stronie mrozu, z którym radzić sobie możemy sami. Warto mieć przy sobie komórkę, żeby wezwać w takich przypadkach taxi, co by do pracy się nie spóźnić lub wersja dla oszczędnych: bilet na tramwaj lub autobus. Trzecia wersja dla zaradnych: zadzwońcie po kogoś znajomego z pracy z prośbą o podwózkę :)
Wychodzicie z domu i macie zamarznięte szyby? Koniecznie kupcie odmrażacz do szyb - jest łatwiej poradzić sobie z tym problemem. Nie zapominajcie też o skrobaczce do szyb. Najlepsza będzie ta najprostsza i znana od dawien dawna naszym ojcom i dziadkom, mamom i babcią też, co by nie dyskryminować:

Źródło: akcesoria-auto.pl
Próbowałam nawet tej z rękawiczką w zestawie, ale jest niewarta zachodu. Przyda się nam też gąbeczka z irchy, żeby zbierać wodę od środka, bo niestety lubi się zbierać jakimś dziwnym trafem. To oznacza,  swoją drogą, że macie w samochodzie wilgoć. Otrzepujcie buty od śniegu przed wejściem do samochodu. Jeśli macie gumowe dywaniki to wystarczy osuszać - wylewając zbierającą się wodę. Niestety ja mam welurowe, które lubią wilgoć. Rady są dwie: przynoście je ze sobą do domu i suszcie przy kaloryferze lub połóżcie pod dywanik makulaturę. Kiedy gazeta będzie mokra - wymieńcie na suchą. Czasami, w zależności od samochodu, żeby poradzić sobie z wilgocią w samochodzie, wystarczy wymienić filtr powietrza. Nie jest to duży wydatek.
Mam centralny zamek, samochód otwieram za pomocą pilota, więc marznący zamek nie jest dla mnie problemem. Gorzej jak muszę dostać się do bagażnika - tam pilot już nie ma kompetencji, więc staram się nosić w torebce (ważne, żeby mieć przy sobie a nie w aucie) mini spray do rozmrażania zamków (również nie drogi). Musicie jednak pamiętać, że to jest dobre raz na jakiś czas, ale nie na stałe, bo zamek potrzebuje smaru a dzięki temu preparatowi pozbywamy się go.
Przy dużych śniegach i stale zasolonych drogach warto pamiętać, żeby w cieplejszy dzień udać się na myjnie, żeby zmyć sól z karoserii i podwozia (sprawdźcie, czy myjnia oferuje pakiet z myciem podwozia). Najlepiej jak pojedziecie na myjnie (przed umyciem odkręcamy antenę, składamy lusterka i upewniamy się, że mamy zamknięte okna i drzwi)  a potem udacie się na parking podziemny/nadziemny (byle samochodowi było ciepło) w jakimś markecie, zrobicie przy okazji zakupy (zazwyczaj trwają długo, zwłaszcza te przedświąteczne) a samochód zdąży Wam wyschnąć. A propos śniegu, warto wozić ze sobą zmiotkę do odgarniania samochodu, podobno przydaje się też saperka - na szczęście nie musiałam używać, bo mam wielką szuflę w domu ;)
Może się zdarzyć też tak, że przymarzną Wam drzwi i nie będziecie mogli ich otworzyć. Broń Boże nie szarpcie ich w furii. Postarajcie się opukać pięścią dookoła i może pomoże...a może nie (wtedy czekacie do wiosny;)). Na to również jest sposób - wystarczy posmarować uszczelki wazeliną techniczną (w postaci oliwki jest) - można kupić ją na stacji benzynowej lub w sklepie typu castorama, praktiker.
Przy odśnieżaniu miejcie włączony silnik, niech już samochód się nagrzewa, ale wyłączcie światła i radio (szkoda akumulatora - w ogóle jeśli nie musicie to przy mocno minusowych temperaturach nie używajcie radia i zbędnych "pobieraczy" energii). Wiadomo też, że szybciej nagrzewa się w samochodzie w czasie jazdy, więc nie stójcie i nie wypalajcie bez sensu benzyny czekając aż się zrobi ciepło i miło. Po prostu trzeba zacisnąć zęby i w drogę!
Dla kogoś, komu nie chciało się przeczytać całego posta - lista samochodowego, zimowego MUST HAVE (ostatnio modne powiedzonko), czyli na polskie tłumacząc - coś, co absolutnie musicie mieć w okresie zimowym:
1. dobra skrobaczka
2. zimowy płyn do spryskiwaczy
3. odmrażacz do szyb w spray'u
4. odmrażacz do zamków w spray'u
5. zmiotka
6. gąbka z irchy
7. zimowe opony
8. saperka (jeśli mieszkacie na odludziu)
9. zawsze naładowany telefon komórkowy ;)

I na koniec życzę Wam bezpiecznej jazdy w tych trudnych, zimowych warunkach. Mam nadzieję, że z moimi radami będzie łatwiej.

1 komentarz:

  1. Dwie porady: czasami centralny zamek jest na tyle wredny, ze przy duzym mrozie i zamarznietych zamkach (nie przy pilocie, ale przy otwieraniu kluczykiem) potrafi 'wciagnac' cypelek od wewnetrznego zamykania drzwi i zatrzasnac samochod z wlaczonym silnikiem i kluczykiem w stacyjce. Dzieje sie tak dlatego, ze zwykle jeden (ten od kierowcy), albo dwa przednie zamki maja funkcje MASTER - otwierania pozostalych drzwi i bagaznika, a jak np. zamek pasazera jest przymarzniety i ledwo-ledwo sie otworzyl, moze mroz czy cokolwiek innego (drganie silnika) wprowadzic go z powrotem do pozycji 'zamkniety', co spowoduje zamkniecie samochodu 'od wewnatrz'. Mozna sie zdziwic (tak sie dzieje np. w mojej Bravie z zepsutym pilotem) Wiec jesli rano zapalilismy silnik, odsniezamy szyby i czekamy, az nagrzeje sie woda w chlodnicy na wlaczonym silniku - lepiej nie zatrzaskiwac drzwi, jak nie mamy drugiego kluczyka pod reka.
    Druga porada - ale to raczej dla mieszkajacych w domkach. Jak mam szron na szybach, a mroz jest niewielki (w poblizu zera lub nawet jak juz jest lekko powyzej, a szron na szybach dalej lezy) wychodze z czajnikiem gotujacej sie wody i polewam powoli okna przednie i tylne. Jeden czajnik zwykle wystarcza na odmrozenie i ogrzanie szyb do tego stopnia, ze potem nadmuch lub elektryczne grzanie szyby tylnej nie ma tyle pracy z odmrozeniem ich w czasie jazdy. Nigdy nie pekla mi szyba od roznicy temperatur, a robie to ladnych pare lat.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję, każdy mnie cieszy :)

Zapraszam do czytania komentarzy czytelników pod postami, ponieważ można tam znaleźć dodatkowe porady i rozwiązania.