28 grudnia 2011

Jak odtworzyć film na komputerze?

Najczęstszym problemem podczas próby odtworzenia filmu jest brak jakiegoś kodeka lub wtyczki (w przypadku filmów oglądanych w przeglądarce). Jeśli chcemy odtworzyć film przez przeglądarkę to w razie braku możliwości przeglądarka sama da znać, czego jej brakuje. Pojawi się komunikat mniej więcej o treści: "Jeśli nie możesz odtworzyć filmu zainstaluj/pobierz ...." i w miejsce kropek wyświetli nam nazwę, najczęściej jest to Adobe Flash Player - do pobrania TUTAJ. Zdarza się, że mamy już tę wtyczkę, ale za starą wersję, wtedy musimy poszukać, czy jest nowsza. W przypadku filmów ze strony tvnplayer - instalujemy wtyczkę silverlight. Jeśli chodzi o Ipla - wystarczy z ich strony ściągnąć program. Z resztą tam jest wszystko świetnie wyjaśnione - http://www.ipla.pl/Ipla__Pomoc,2225/Ipla__Pomoc__Ipla_Na_Komputer,5873/index.html#ns823
Odtwarzanie filmów online jest najmniejszym problemem. Co zrobić, żeby odtworzyć film z płyty lub z pliku, który mamy na komputerze?
Po pierwsze trzeba zainstalować program do odtwarzania filmów - ja korzystam z BESTPLAYER. Do pobrania tutaj: http://www.bestplayer.com.pl/ - jest darmowy, wyszukuje napisy z sieci - odtwarza większość formatów filmów. Jeśli napisów nie wyszuka sam a nie mamy ich to ściągamy darmowy program napiprojekt - TUTAJ go pobierzecie i zobaczycie jak prosty jest w obsłudze.
No dobrze, sam program nie wystarczy. Potrzebne są kodeki i filtry, żeby odtworzyć obraz i dźwięk. Szczytem szczęścia będzie fakt, że dźwięk z obrazem będą zsynchronizowane ;) Najczęściej pobieramy kodeki w jednej paczce, bez rozdrabniania się - Nimo Codec Pack lub K-Lite Codec Pack 8.0.0 Full.
Teoretycznie to rozwiązuje wszystkie problemy. Są to darmowe paczki, w razie problemów z instalacją piszcie.

20 grudnia 2011

Jaką suszarkę wybrać?

Kolejny post z cyklu - telefon do przyjaciela - wybieramy suszarkę ;) Mnie zachwyciła suszarko-lokówka - 2w1. Samą suszarkę posiadam, nawet z dyfuzorem - ale nie spełnia dobrze swojego zadania. Rowenta CF9220 brush activ świetnie ją zastępuje.

Oryginalny karton, w którym bezpiecznie przechowuję suszarkę.

Rowenta CF9220 brush activ
Dlaczego ta suszarka jest taka wyjątkowa? Ponieważ sama nakręca włosy, włosy pięknie lśnią i nie elektryzują się (odpowiada za to funkcja jonizacji) ani nie są splątane. Nie potrzebujemy w jednej ręce trzymać okrągłej szczotki a w drugiej suszarki. Mamy do wyboru dwie końcówki - cieńszą o średnicy 38 mm oraz grubszą - 50 mm. Ma dwa stopnie prędkości obrotu szczotki oraz dmucha strumieniem ciepłego i zimnego powietrza. Jest zrobiona z powłoki ceramicznej. Jej moc to 1000 Watt (to jest jeden z ważniejszych parametrów technicznych, nie kupujcie z mniejszą mocą!). Suszarka ładnie unosi włosy i zakręca je w obie strony, ponieważ szczotka kręci się w prawo i lewo. Bardzo fajną rzeczą jest ochraniacz na końcówki, dzięki temu w podróży włosie szczotki nam się nie zniszczy. Po skończonym użytkowaniu należy oczyścić końcówki delikatnie, żeby jak najdłużej nam służyły (poczekajmy jak ochłodzi się trochę i wtedy regularnie usuwając z niej nasze włosy nie będziemy mieć problemu z tym, że szczotka zapcha się od nich w środku). Lepiej przechowywać w oryginalnym opakowaniu. Początkowo używanie może sprawić trochę kłopotów, ale jak już się wprawimy to nie zamienimy jej na inną.
Wadą tej suszarko-lokówki jest dość duży ciężar, ale to też kwestia przyzwyczajenia. Nie polecam jej do włosów bardzo długich i gęstych. Szybkość kręcenia też mogłaby być większa. Cena tego urządzenia mieści się w przedziale od 163 zł do 249 zł.
Znalazłam na YouTube filmik prezentujący możliwości tej suszarko-lokówki, co by Was przekonać ostatecznie.

                                                        Źródło: kanał użytkownika EVAczMELNIK

Jako, że jest to model starszy to znalazłam Wam też alternatywę innej firmy:  PHILIPS HP 8665/00.


Źródło: sklep.lobo.pl

Ma prawie identyczne parametry, co rekomendowana przeze mnie wyżej. Mniejsza szczotka ma średnicę 30 mm. Jej cena waha się w granicach od 200 zł do 299 zł. Jest droższa i niestety nie wiem, od czego to zależy. Może kwestia producenta? 
Tak czy owak, decydując się na jedną lub drugą, nie pożałujecie wydanych pieniędzy. To powinno być w domu każdej nowoczesnej kobiety.  

19 grudnia 2011

Jaki wybrać blender?

Ostatnio doradzałam swoim dwóm koleżankom w zakupach drobnego sprzętu AGD. Ja sama już te sprzęty zakupiłam, więc jestem o tyle mądrzejsza. Teraz wiem, jakie parametry są ważne, na co zwrócić uwagę. Na moje szczęście swoich wyborów dokonałam trafnie za pierwszym razem. Przy takich zakupach ważne, żeby móc się komuś poradzić, kto używa ich na co dzień. Jestem tutaj za tym, żeby nie czytać wszystkich opinii w internecie jak leci, bo nie wiemy ile z tych opinii jest prawdziwych, a ile jest reklamą produktu. Zadowolony znajomy jest najlepszą reklamą. Dlatego dzisiaj chcę być dla Was właśnie takim zadowolonym znajomym :)
Nie dajcie się też szałowi przedświątecznych zakupów i zaczekajcie z takim sprzętem, jeśli to możliwe, do wyprzedaży. Pamiętajcie, że w magazynach przed Nowym Rokiem robi się porządki i wyprzedaje stare sprzęty, żeby zrobić miejsce na nowy towar. Polecam też zakupy sprzętu AGD w sklepach internetowych a nie w wielkich sieciowych marketach. Zaoszczędzicie, nawet z przesyłką, kilkanaście złotych. Czasami też towar możecie odebrać osobiście w swoim mieście.

Zacznijmy od wyboru blendera. Ja posiadam blender Philips HR136, z którego jestem bardzo zadowolona i mogę bez wahania polecić. Jedynym mankamentem jest za mały pojemnik do siekania, ale da się z tym żyć. 


Philips HR136


Przy wyborze blendera bardzo istotna jest jego moc. Ten ma 600 watt. Jego funkcje to mieszanie, miksowanie, rozdrabnianie (siekanie), ubijanie piany, ucieranie. Nie radzę zbyt gęstych ciast mieszać tą trzepaczką, bo nie uciągnie - i wcale nie ze względu na małą moc, tylko trzepaczka jest dość delikatna niestety. Spokojnie wymieszacie ciasto na naleśniki, ubijecie kogel-mogel czy pianę z białek. Z gęstszymi ciastami (np. przy ucieraniu masła z cukrem i mąką) jest problem - ciasto drożdżowe i na muffiny odpada! Nie ma tego problemu, jeśli ktoś posiada osobno mikser, prawda? W sumie to nie zamieniłabym miksera na blender. Warto mieć oba. Jeśli chcemy kruszyć orzechy włoskie lub lód to 600 Watt jest tym minimum. Nie kupujcie słabszych. Ten w promocji kosztował ok. 80 zł. Teraz widzę przedziały cenowe od 120 zł do 177 zł! Spory rozmach. Porównujcie ceny w ceneo.pl, skapiec.pl czy nokaut.pl - szukajcie też na własną rękę - tylko wtedy musicie sprawdzić wiarygodność danego sklepu. Wybierając, ponad pół roku później, koleżance blender poradziłam jej Philips HR 1372:

Źródło: bhdiscount.com, Philips HR 1372
 
Przede wszystkim ma większą moc - 700 Watt! Poza tym drugi, większy pojemnik do siekania. Oczywiście ładniejszy dizajn. Za to wszystko zapłacimy też dość sporo: 177 zł - 301 zł! Dlatego, jeśli nie przeszkadza nam mniejszy pojemnik i o 100 Watt (na pewno nie odczujemy tego) mniejsza moc to kupcie starszy model.

11 grudnia 2011

Gadżety nowoczesnej kobiety - CURLFORMERS.

Gadżet z ostatniej chwili - nie mogłam z tym czekać do jutra :D Jak tylko wejdziecie na stronę: http://www.lokiifale.pl/index.php i obejrzycie filmik to już będziecie wiedzieć, czym się tak zachwycam :) Nikt mi nie płaci za reklamę niestety, ale wygląda tak genialnie, że żałuję, że dopiero teraz się o tym dowiaduje. Dlatego czym prędzej spieszę, żeby Wam o tym donieść. Ten gadżet w wolnym tłumaczeniu na język polski to samonakręcające się wałki. Będę pewnie brzmiała jak marna reklama, ale zdaje mi się, że zrobienie sobie loków nigdy nie było tak proste :) Czuję, że będzie to kolejny, choć nietani, gadżet, który muszę mieć!

                                                  Źródło: kanał użytkownika curlformers na youtube.

Malujemy drewniane meble - DIY.

Kupiłam 2 taborety z Ikei. Jako, że jest to zestaw złóż to samo i sam pomaluj (chociaż to drugie opcjonalnie) to drogie nie były. Wyglądają tak:

Źródło: ikea.pl
Przyznacie sami, że wygląda blado ;) Trzeba by go jakoś pomalować. Jak nie dla efektu wizualnego to dla ochrony drewna warto to zrobić. Poza ochroną drewna dobrze przemalować, żeby lakier chronił od brudu, żeby nie weszła nam jakaś drzazga podczas używania. Pytanie przed którym staniecie - jaki lakier wybrać. Ja postawiłam na lakierobejcę ekskluzywną firmy DULUX w kolorze jasnego dębu - półpołysk, do użytku zewnętrznego i wewnątrz o pojemności 0,25 l. Wygląda mniej więcej tak:


Źródło: pressoffice.pl

Potrzebujemy też szeroki, ale płaski pędzel i rozpuszczalnik.

Źródło: nokaut.pl

Źródło: strefaokazji.com
Zanim zaczniecie malować przygotujcie sobie słoiczek, do którego wlejecie rozpuszczalnik, żeby mieć gdzie odłożyć pędzel po malowaniu. W innym wypadku zaschnie. Przygotujcie też gazety, które położycie pod spód, żeby nie wybrudzić niczego. Załóżcie rękawiczki gumowe i do boju! No dobrze, zanim do boju, złóżcie taboret według instrukcji obsługi ;)
Po otworzeniu puszki z lakierem wymieszajcie go dokładnie. No i teraz do dzieła. Taboretów z Ikei nie trzeba szlifować papierem ściernym, bo są przygotowane pod malowanie. W przypadku odnawiania starego taboretu, zanim zabierzecie się za malowanie, trzeba powierzchnię wygładzić i zmatowić przy pomocy papieru ściernego. Później ściereczką zamoczoną w rozpuszczalniku usuwamy resztki pyłku od szlifowania i odtłuszczamy. Na tak przygotowane drewno nakładamy lakier. Wystarczy cienka warstwa. Lakier wysycha 24 godziny, ale przemalować drugą warstwę możemy już po 16 godzinach. Jeśli uważacie, że dwie warstwy to za mało, pomalujcie też trzecią. Ja poprzestałam na dwóch. Najlepiej malujcie na balkonach, w piwnicy, garażu - bo po pierwsze może Wam przeszkadzać zapach a po drugie, taboret na środku pokoju może trochę denerwować. Nie zapominajcie malować taboretu też od wewnątrz. Przynajmniej jedną warstwę tam zastosujcie. Polecam zacząć od środka i skończyć na zewnątrz taboretu. W innym przypadku pobrudzicie sobie ręce. Po malowaniu zamknijcie szczelnie puszkę z lakierobejcą, a pędzel odłóżcie do słoika z rozpuszczalnikiem. Przed kolejnym użyciem pędzla wytrzyjcie go w gazetę, żeby go  trochę osuszyć. Na końcu malowania pędzel dokładnie myjemy przy pomocy rozpuszczalnika lub benzyny, żeby nam służył niesklejony do następnego odnawiania jakiegoś mebla.
Efekt po malowaniu, w moim przypadku, wygląda tak:



Widzicie? Od środka też przemalowałam! :)
Warto też zainwestować w filcowe podkładki pod nóżki od taboretu. Widać je na załączonym obrazku. Zapobiegają one zarysowaniu podłogi. Są samoprzylepne, więc nawet nie potrzeba kleju. Są dostępne w różnych kształtach, wielkościach i kolorach, więc na pewno coś dobierzecie.

Źródło: same-meble.eu

I jak zwykle na koniec podsumowanie (chociaż może na końcu powinna być kartkówka w formie projektu - każdy wysyłałby swoje zdjęcie pomalowanego mebla, przynajmniej wiedziałabym, że jasno opisuję krok po kroku, co należy robić):

Potrzebne będą:
taboret
lakierobejca
pędzel
rozpuszczalnik
gazety
gumowe rękawiczki
papier ścierny
filcowe podkładki

Instrukcja:
1. Skręcamy taboret.
2. Jeśli odnawiamy starszy mebel to używamy papieru ściernego i rozpuszczalnika, żeby przygotować taboret przed malowaniem.
3. Rozkładamy gazety, do słoika wlewamy rozpuszczalnik, mieszamy lakier, zakładamy rękawiczki.
4. Najpierw malujemy od środka, później od zewnątrz.
5. Po 16 godzinach malujemy drugą warstwę.
6. Zostawiamy na 24 godziny do wyschnięcia.
7. Podklejamy filcowe nóżki (ten krok już opcjonalnie).

9 grudnia 2011

Jak używać kawiarki Bialetti?

O tym dziś mowa :)

Pierwsza kawa wcale nie będzie tą najlepszą! Z tym musicie się liczyć przy początkach użytkowania. Świetnie do tej reguły będzie pasować przysłowie: im dalej w las, tym więcej drzew :)
Dobrze też zainwestować w kawę dobrej jakości. Ja lubię firmy Tchibo w ziarenkach. Mam młynek, więc dzięki temu kawa jest zawsze świeża i aromatyczna. Kiedyś też piłam Lavazzę, ale to chyba dość przereklamowana firma moim zdaniem. Mniejsza o to, każdy ma swoją ulubioną i taką sobie kupujcie.
Kawiarka od nowości pachnie nam niestety aluminium, musimy ją odpowiednio przegotować i zrobić parę kaw, żeby nabrała aromatu. Średnia przyjemność pić kawę z zapachem aluminium - nie musicie się ze mną zgadzać ;)

Instrukcja obsługi:
1. Nalewamy do dolnego pojemniczka wody, poniżej śrubki, wstawiamy na gaz i czekamy aż góny pojemnik napełni się wrzątkiem. Będziemy słyszeć charakterystyczne syczenie. Zostawiamy kawiarkę z ugotowaną wodą na 24 godziny.
2. Drugiego dnia wylewamy wodę i powtarzamy punkt pierwszy.
3. Trzeciego dnia wlewamy wodę do pojemniczka jak poprzednio, ale tym razem do siteczka nakładamy fusy z kawy (nie sypką kawę, tylko fusy) i gotujemy. Odstawiamy kawę w kawiarce do następnego dnia.
4. Czwarty dzień to pierwsza próba kawy. Nie spodziewajcie się cudów - jeszcze nie...:) Wlewamy wodę do dolnego pojemnika, wsypujemy na sitko zmieloną kawę (sitko ma być pełne!), ubijamy lekko i zaparzamy. Możemy spróbować, ale pozostałą kawę zostawmy do następnego dnia.

Tak przygotowana kawiarka w środku inaczej pachnie i nawet inaczej wygląda. Nie jest już taka piękna i błyszcząca, ale z tym musimy się pogodzić. Ona nie ma wyglądać, tylko ma parzyć pyszną kawę. Piątego dnia po zrobieniu kawy opróżniamy ją, płuczemy (bez detergentów, samą wodą) i zostawiamy do wyschnięcia. Dopiero po całkowitym wyschnięciu możemy ją skręcić i schować do szafki. Jednak, jak pisałam w poprzednim poście, lepiej przechowywać w częściach.
Siódmego dnia otrzymałam kawę idealną. Kwestia czasu, wprawy, odpowiednich proporcji i dobrego przygotowania kawiarki.

Powodzenia i cierpliwości kawosze! :)

7 grudnia 2011

Gadżety nowoczesnej kobiety.

Wcześniej czy później i tak wyszłoby na jaw, że jestem wielbicielką gadżetów, nietypowych wynalazków. Kupiłabym wszystko, co ułatwia życie, dekoruje przestrzeń i może być w jakiś sposób użyteczne (gdybym miała za dużo pieniędzy;)) W związku z brakiem pieniędzy mogę się chociaż napawać widokiem takich cacuszek, jak to, które przedstawia filmik. Po prostu laptop w tubce na youtub(c)e ;) Patrzycie i podziwiajcie!


                                          Źródło: kanał użytkownika orkinful

Pozostając w branży komputerowej jeszcze jeden ciekawy gadżet, zdaje się być super funkcjonalny. Sama nie wiem, jak to nazwać - może uniwersalna przejściówka między różnymi urządzeniami?
Ów gadżet do obejrzenia TUTAJ

Dla tych, co im się klikać nie chce, coś co może sprawi, że jednak zajrzą w link. Pytanie brzmi, czy takie złącze ma w ogóle realną szansę spełniać swoje zadanie? Wreszcie nie trzeba by szukać odpowiedniego kabelka do podłączenia aparatu albo telefonu komórkowego. Oczywiście tę funkcję przejmuje po części bluetooth, ale nie w każdym przypadku. Czy to złącze byłoby dobre dla pozostałych przypadków? Co o tym myślicie?

Źródło: oddstuff.org

5 grudnia 2011

Jakie oprogramowanie warto mieć korzystając na co dzień z internetu?

Internet nie jest najbezpieczniejszym wynalazkiem, ale można po nim bezpiecznie serfować. Trzeba tylko wiedzieć, jak uchronić się przed złośliwym oprogramowaniem. Ze swojego doświadczenia powiem, że zawsze po sformatowaniu dysku i instalacji na nowo systemu instaluję kilka podstawowych programów. Wtedy mam spokój, pewnie pozorny, bo każdą blokadę da się obejść - takie fakty. Przed dobrym hackerem zwykły użytkownik internetu nie jest w stanie obronić się w 100%. Chcę tylko przez to powiedzieć, że możemy minimalizować straty i mieć nadzieję, że zła ręka hackera nas nie sięgnie :)

Przede wszystkim zaczynam od pobrania przeglądarki Mozilla Firefox lub Google Chrome. Po prostu działają szybciej, mają dobre rekomendacje, wczytują treści sprawnie. Do tych programów instaluję wtyczkę AdBlock Plus - a to po to, żeby blokować niechciane reklamy i banery wyskakujące na pół strony. Wystarczy zablokować raz - klikamy na reklamę prawym klawiszem myszy opcję blokuj element. Jeśli będziecie mieli jakiś problem z zainstalowaniem i używaniem tej wtyczki po prostu zostawcie mi wiadomość w komentarzu a wyjaśnię.

Następnie instaluję darmowy program antywirusowy AVAST. Służy do ochrony podczas codziennej pracy przy komputerze, blokuje złośliwe oprogramowanie, korzystanie z poczty i komunikatorów dzięki temu staje się bezpieczniejsze. Jest to taka minimalna ochrona, oczywiście można sobie wykupić lepszy pakiet tego programu, wybór należy do Was - program dostępny pod tym linkiem: http://www.avast.com/pl-pl/free-antivirus-download Jako rekomendację dla tego programu podam fakt, że zdobył on pierwsze miejsce w rankingu darmowych programów antywirusowych w 2011 roku!

Ochronę przed szpiegami (programami szpiegującymi) zapewnia mi również darmowy SPYBOT Search & Destroy. Program pobierzemy TUTAJ.

Przedostatnim programem, który instaluję jest ZONEALARM. Zabezpiecza on komputer przed włamaniami z sieci, blokuje próby dostępu do komputera z zewnątrz. Klikamy tutaj: http://www.zonealarm.com/security/en-us/zonealarm-pc-security-free-firewall.htm i już go mamy na dysku.

Te trzy powyższe programy służyły nam za ochronę podczas pobytu w internecie, ale przyda nam się jeszcze program do segregowania danych, który będzie usuwał niepotrzebne pliki i dzięki temu nie zaśmiecimy naszego dysku. Usuwa on pliki cookie, tymczasowe pliki internetowe, historię odwiedzanych stron, opróżnia kosz - wszystko, co powoduje bałagan na dysku a jest zbędne do prawidłowego działania komputera. Chodzi mi o bezpłatny program CCLEANER, który pobierzemy ze strony http://www.instalki.pl/programy/download/Windows/narzedzia_systemowe/CCleaner.html.

Poniżej, dla tej alternatywnej grupy czytelników, podaję zamienniki wymienionych przeze mnie programów :)


Programy antywirusowe: AVAST → AVG ANTI-VIRUSAVIRA

Zapory sieciowe (firewall): ZONEALARM → COMODO PERSONAL (wygląda mi na to, że jest nawet lepszy niż ZoneAlarm, ale nie używałam do tej pory) → PC TOOLS

Programy antyspyware: SPYBOT → REGRUN REANIMATOREMSISOFT

Narzędzia systemowe: CCLEANER → WISE DISK CLEANERDISKMAX

Wybrane programy pobierzecie klikając na ich nazwy. Pamiętajmy tylko, że instalujemy tylko jeden program z danej grupy!

Po zainstalowaniu tych wszystkich programów możemy od razu przetestować ich działanie i mimo, że one działają same w tle (poza CCleanerem) to przyda się raz na jakiś czas skorzystanie z funkcji manualnego, pełnego skanowania systemu. Programy te przypominają nam o aktualizacjach wyskakującym dymkiem przy pasku zadań, aktualizacje są dość istotne - programy muszą mieć w swojej bazie najnowsze definicje wirusów, inaczej nie będą chronić nas skutecznie. Musimy zwrócić uwagę na to, czy aktualizacja jest płatna czy darmowa. Czasami trzeba szukać takich updatów (aktualizacji) samodzielnie.

Zdaje mi się, że programy są na tyle intuicyjne, że nie powinno być żadnego problemu z ich zainstalowaniem oraz użytkowaniem, ale jak wiadomo komputer lubi płatać figle w najmniej spodziewanym momencie ;) Dlatego w razie kłopotów - dajcie znać. Napiszę wtedy konkretne posty w odpowiedzi na Wasze pytania.

Podsumowanie dla lubiących skróty:
1. Instalujemy Mozilla Firefox lub Google Chrome.
2. Nie zapominamy o dodatku pod konkretną przeglądarkę - AdBlock Plus.
3. Pora na pobranie darmowych, niezbędnych programów, aby korzystanie z sieci było bezpieczne - AVAST, ZONEALARM, SPYBOT.
4. A teraz sprzątamy bałagan programem CCleaner.
5. Aktualizacja programów - najczęściej automatyczna, w innych przypadkach szukamy nowszych wersji naszego programu samodzielnie.

Myślę, że dzięki temu będzie na Was w internecie czyhało mniej zagrożeń!

1 grudnia 2011

Jak bezpiecznie korzystać z komputera nie mając o tym pojęcia?

Chyba nie ma młodej osoby w dzisiejszym świecie, która nie używałaby na co dzień komputera. Najczęściej używamy go po pracy czy szkole dla rozrywki - facebook, oglądanie filmów, zdjęć, słuchanie muzyki, fora tematyczne - standard. Czasami jednak tak po prostu jest, że coś się psuje i nie ma kogo prosić o pomoc, bo przecież nie każdy ma brata/kumpla/tatę informatyka albo kogoś kto chociaż trochę zna się na tym sprzęcie. Co może zrobić w takich sytuacjach laik? Przede wszystkim prewencja. Można ustrzec się przed groźnymi sytuacjami. To właśnie internet przynosi nam najwięcej szkód w postaci wirusów, kradzieży danych, włamań do naszej bazy. Szczególnie ważne jest bezpieczeństwo, kiedy korzystamy wirtualnie z banku.
Oczywiście istnieją też wady fizyczne naszego sprzętu - i tu też istnieje możliwość zapobiegania zepsuciu. Z własnego doświadczenia powiem, że trzymanie laptopa na kołdrze, kocyku, na kolanach nie służy najlepiej wentylatorowi. Komputer nie może się przegrzewać i dlatego tak ważna jest odpowiednia cyrkulacja powietrza. Mając go na kolanach - blokujemy ten dostęp, komputer zaczyna hałasować, bo domaga się powietrza i koniec końców może się w ekstremalnej sytuacji zawiesić, wyłączyć, przestać działać. Raz na jakiś czas wypadałoby komputer przeczyścić. Kupiłam sprężone powietrze w spray'u.

Źródło: gadzetomania.pl

Super wynalazek, żeby przedmuchać coś w trudno dostępnych miejscach od kurzu i okruszków. Ma cieniutką końcówkę, także na pewno wszędzie dotrzemy. Proponuję przedmuchiwać tym spray'em na wyłączonym sprzęcie. Jeśli ktoś ma więcej czasu to może rozkręcić całą obudowę i porządnie wyczyścić. Żeby laptop nie przegrzewał się można też kupić specjalną podkładkę chłodzącą.


Źródło: firewalle.pl

Jedna sama nie używałam, więc nie dam sobie uciąć głowy za skuteczność tego gadżetu. Kosztuje od ok.35 do 130 zł. Można też zaopatrzyć się w stoliczek na laptopa, który zapewni dobrą cyrkulację powietrza. Taki stoliczek kosztuje ok. 55 zł.

Źródło: ibeauty.pl

Istnieją też programy do ściągnięcia za darmo z internetu, które wskażą nam temperaturę dysku twardego, karty graficznej, procesora - ale to już wyższa szkoła jazdy, bo nawet jeśli już zdiagnozujemy usterkę to niewiele ponad to, co napisałam powyżej, możemy zrobić.
Chyba nie muszę też wspominać, żeby nie zrzucać komputera przypadkiem na ziemię? Wyjątkiem są laptopy pancerne, ale też mają swoją ograniczoną wytrzymałość ;) Uważajmy też w laptopach na zasilacze. Jestem chyba wyjątkowym przypadkiem, który wymieniał zasilacz już trzeci raz w ciągu 2 lat. Po prostu przestawało coś stykać (w moim przypadku jeden zasilacz był reanimowany dwa razy za pomocą lutowania kabelków), dlatego trzeba pilnować, żeby nie skręcać kabla, nie zginać. Poza tym jeśli korzystamy z zasilania, odłączmy baterię - będzie dłużej służyła.
Oczywiście możemy jeszcze komputer zalać herbatą (w moim przypadku w czasie świąt był to barszcz). Nie szukajcie wtedy na forach, co zrobić w przypadku zalania - tylko natychmiast wyłączcie komputer z zasilania i odwróćcie go do góry nogami pozbywając się cieszy, wyjmijcie baterie. Można też w takim wypadku wydrukować sobie zawczasu instrukcję postępowania. Przezorny zawsze ubezpieczony. Biegnijcie po papierowe ręczniki i suszcie, jeśli umiecie powyciągajcie klawisze. Rozkręćcie i sprawdźcie jak ma się sprawa w środku. I znów przyda się sprężone powietrze.Później zostawcie komputer do góry nogami na 24h do naturalnego osuszenia. Możecie skorzystać z serwisu, który wie jak zadbać o zalanego laptopa. Jeśli jednak jesteście pewni, że wysuszyliście a zalanie nie było spore, to po 24h możecie włączyć komputer. W moim przypadku jeszcze jakiś czas wieszały się klawisze, ale koniec końców usterka minęła.
Jeśli chodzi o wady fizyczne - to byłoby na tyle.

Pora na małe podsumowanie dla leniuchów ;)
1. Nie trzymamy laptopa na kolanach, kocu, bo grozi to przegrzaniem - lepiej użyć stolika lub podkładki chłodzącej.
2. Raz na jakiś czas odkurzamy wszystkie wyloty laptopa za pomocą sprężonego powietrza.
3. Staramy się nie rzucać komputerem!
4. Uwaga na zasilacz, nie skręcamy kabli, nie zginamy, niech swobodnie leży.
5. Używając zasilania z sieci, odłączmy w tym czasie baterię. Będzie nam dłużej służyła.
6. W razie zalania - komputer natychmiast wyłączamy, odwracamy do góry nogami, wylewamy wodę, osuszamy ręcznikami, rozkręcamy i staramy się wszędzie dotrzeć. Jeśli nie jesteśmy ekspertami - udajemy się do serwisu.

W kolejnej odsłonie postaram się napisać o podstawowych zasadach bezpiecznego korzystania z internetu, o tym jakie programy antywirusowe, firewalle bezpłatnie pobrać z internetu, kiedy aktualizować, w jaki sposób oraz jak dbać o porządek na dysku, żeby go nie zaśmiecać.