6 lutego 2012

Lutowanie - przełącznik akustyczny (zestaw KIT) - DIY.

Dziś chciałam Wam przedstawić efekt mojego (i nie tylko) majsterkowania nad zestawem do samodzielnego montażu (KIT) przełącznika akustycznego. Jest to urządzenie, które trzeba samodzielnie złożyć, za jego pomocą możemy włączyć lub zgasić światło przy użyciu dźwięku np. klaskając. Oczywiście można to podłączyć również pod inne urządzenia - ale moja wiedza z elektroniki jest jeszcze za mała, żeby Wam powiedzieć jakie to urządzenia ;) No i właśnie a propos tej niewielkiej wiedzy nie zdecydowałam się, żeby Wam wytłumaczyć jak takie urządzenie polutować od A do Z. Samo lutowanie sprawiało mi tyle przyjemności, że nie fotografowałam kolejnych etapów. Może następnym razem tak zrobię. 
Samo urządzenie nie kosztuje dużo i wygląda przed złożeniem w ten sposób:

Źródło: archiwumallegro.pl


Oczywiście do zestawu trzeba dokupić transformator, obudowę i stabilizator napięcia. Zamykamy się w cenie ok. 50 zł. 
Żeby zająć się lutowaniem potrzebujemy:
1). elektronika bądź elektryka w domu, jeśli sami się nie znamy ;)
2). lutownicę (do takich małych elementów lepsza jest grotowa, niestety dostałam ją zbyt późno i kombinowałam transformatorową - brat niczym McGyver stworzył dla mnie tymczasowy, mały grot ;))
3). kalafonię (służy jako topnik do czyszczenia grota lutownicy, kiedy zostanie nam za dużo cyny)
4). cyna (materiał, który służy do łączenia za pomocą ciepła wytwarzanego przez lutownicę 2 elementy do siebie, jest to spoiwo, dzięki któremu dochodzi do przewodzenia prądu w płytce drukowanej)

Po rozpakowaniu wszystkich elementów i obejrzeniu schematu złapałam się za głowę i pomyślałam, że porywam się z motyką na słońce. Szczerze przyznam, że długo zajęło mi zrozumienie tego schematu. Jak już się zrozumie to nagle wszystko wydaje się takie proste! Ubolewałam, że nie ma łatwiejszej instrukcji obsługi, no ale od czego ma się doradców wokół :) Nie martwcie się, nie będę tego tłumaczyć. 


Pewnie zastanawiacie się po co w ogóle się za to zabierałam. Odpowiedzi są dwie. Zawsze podobało mi się to całe lutowanie i też chciałam spróbować. Jak to się mówi - wszystkiego trzeba spróbować, jak człowiek nie spróbuje to skąd ma wiedzieć, że mu się podoba. Na zasadzie prób i błędów można znaleźć swoje hobby. 
Poza tym przy lutowaniu jest taki specyficzny, fajny zapach :D I wiecie co? To z całą pewnością może być zajęcie dla kobiet. Trzeba się w to wgłębić i zamierzam to zrobić przy następnym zestawie. Nie twierdzę, że to bezpieczne hobby, bo można się oparzyć i porazić prądem w przypadku braku umiejętności. Początki są trudne, można łatwo popełnić błąd (tym błędem są np. zimne luty). 
Do tej zabawy potrzebne są uwaga, skupienie, zdolności manualne i trochę pomyślunku. Nie udało mi się uruchomić mojego urządzenia samodzielnie, z pomocą przyszedł brat, tata, kolega brata. Ostatnią deską ratunku okazał się szwagier :D Urządzenie działa! Taka praca zespołowa. Nie liczy się nawet, że nie korzystam z tego teraz. Ważne, że udało się zrobić takie urządzenie (prawie) samodzielnie. Tylko dla własnej satysfakcji. Nie zrażam się i czekam na następny zestaw!

Tak wygląda płytka po wlutowaniu w nią wszystkich elementów z przodu.

A to mniej atrakcyjny tył :).

Lutownica transformatorowa - w malutkich płytkach niezbyt praktyczna, ale lepsza taka niż żadna :)


Lutownica grotowa - chyba muszą sobie taką sprawić kiedyś, jak będę chciała się tym zajmować częściej.
A teraz w planach mam model samolotu do sklejenia. O taki:

Muszę popracować nad tą odbiającą się wszędzie lampą błyskową.

2 komentarze:

  1. Cześć Majsterkująca,

    Transformatorówka ZDZ Łódź, ta ze zdjęcia, to chyba najlepsza stworzona przez ludzkość lutownica do montażu przewlekanego! Nie ma potrzeby dorabiać do niej grota, wystarczy zwykły drut miedziany, taki jak w kablach do prądu w ścianach - kluczowe jest jednak ściśnięcie końcówki już zamontowanego grota kombinerkami (nie doprowadzając do jego zwarcia). W Twojej lutownicy brakuje też podkładek pod śrubami, które powodują, że drut nie przesuwa się przy wkręcaniu. Lutownica służyła mi do montowania kit-ów, a potem własnych zestawów, od lat szczenięcych, i używam jej do dziś. Wydaje mi się, że przepracowujesz cynę lub jest kiepskiej jakości - lut powinien mieć kształt jak góra Fuji. Zachęcam do dalszych prób i życzę sukcesów, ja tak zacząłem swoją (trwającą do dziś) przygodę z elektroniką!

    PS i luty wychodziły mi wtedy nie lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za pozytywny i interesujący komentarz. Chwilowo odeszłam od tego, tak jak nie skleiłam też modelu ;) ale czuję, że niebawem wrócę do tematu :)

      Usuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję, każdy mnie cieszy :)

Zapraszam do czytania komentarzy czytelników pod postami, ponieważ można tam znaleźć dodatkowe porady i rozwiązania.