4 marca 2012

Moja nauka lutowania przewodów.

Dziś post z cyklu, co kobieta majsterkująca robi w niedzielę. Bo na przykład w sobotę odkurzałam dwa samochody, myłam szyby od środka i kokpit pianką matującą. Później stałam w godzinnej kolejce na myjnie - ale za to teraz samochody błyszczą :)
W kolejce, jak to w kolejce (ktoś się zawsze wpycha), Polaków rozmowy w oczekiwaniu na swoją kolej. Jeden pan narzekał na swoją żonę, że zrobiła mu za długą listę "rzeczy do zrobienia na sobotę". Potem podyskutowaliśmy na temat opon zimowych i tego, czy zima definitywnie nas opuściła. Rozmowy, które umilają oczekiwanie - jak podziela się czyjś dobry humor i które wkurzają - jak jest się złym na cały świat. No, ale ja nie o tym dzisiaj miałam...

Wlutowanie różnych elementów w płytkę drukowaną już "potrafię". Teraz postanowiłam poćwiczyć lutowanie przewodów.
W związku z tym, że często psuję słuchawki i zasilacze mój brat ma ze mną skaranie boskie. Zanim mi naprawi to mnie wyzywa od najgorszych. Po naprawieniu mówi, że nie powinnam kupować sprzętów elektronicznych skoro nie potrafię używać. Nie oszukujmy się. Przecież każdy wie, jakiej jakości jest nie najdroższy sprzęt na rynku. To "prawie nigdy" nie moja wina ;)
Sami chyba rozumiecie, dlaczego postanowiłam się tego nauczyć! Przynajmniej już nie będę musiała się przyznawać do moich usterek i nie usłyszę pod swoim adresem uwag zbędnych ;)

Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z mojej nauki.


Oto z grubsza mój sprzęt, używałam jeszcze nożyka do odizolowania przewodów, przez co mój kciuk jest trochę pocięty - ale straty w imię nauki trzeba ponosić.


Przewód, który już odizolowałam składał się z wielu, pojedynczych drucików, które skręciłam w jeden i następnie oczyściłam w kalafonii. Czyścimy, żeby pozbyć się tlenków, które uniemożliwiają połączenie metalicznego lutu (w moim przypadku to cyna) i miedzi (miedziane są przewody).


Klipsem do papieru przytrzymuję sobie jedną część przewodu a drugą trzymam w ręce, żeby móc nim operować. Grot lutownicy jest gorący, więc przykładając go do kawałka cyny topi ją i przenosi na grot a z grota na przewody, żeby je spoić.


Zostałam nauczona dwóch technik. Jedna polega na tym, że dwa przewody przykładam do siebie równolegle i oblewam gorącą cyną. Druga technika to oblanie obydwu przewodów osobno i później połączenie ich szybko, gdyby jeszcze nie połączyły się to można oblać dodatkowo cyną.


Musimy trzymać przewody nieruchomo do momentu ostygnięcia (trwa to chwilkę) a na końcu nakładamy opaskę termokurczliwą lub dla leniwych oklejamy taśmą izolacyjną. 


A oto moje wyniki nauki, gdzie 1 oznacza początki a 7 koniec nauki :)

Kliknijcie, żeby powiększyć. 

Nieskromnie napiszę, że ćwiczenie czyni mistrza :)

12 komentarzy:

  1. Wow...! Niby nic, ale trzeba chcieć zrobić to wszystko, z Ciebie naprawdę Kobieta Majsterkująca!

    Też miałam plan,a by umyć samochód w sobotę i.... nie udało się:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Kalafonia? Kurdę czemu nie uczą nas tego w szkole? :)
    Kto robił zdjęcia skoro Twoje obie ręce są zajęte? :P

    OdpowiedzUsuń
  3. No wlasnie tez sie zastanawiam, kto robil te zdjecia?!? Poza tym, czy Ty nas oby nie obrazasz: kalafonia?!? ;))))

    OdpowiedzUsuń
  4. no,no...takich rzeczy w życiu nie robiłam! szacun!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. lutownica, cyna i kalafonia w zestawie ... do dziś pamiętam zapach kalafonii z zajęć zpt w podstawówce... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wymiatasz! Czasami się przyglądałam, jak mój chłopak lutuje różne rzeczy i stwierdzałam, że w sumie nie jest to jakoś strasznie trudne, ale sama nigdy nie odważyłam się spróbować. Zostawiam to jemu, nawet jak to moje kabelki się psują ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja pierdzielę, ale się cieszę, że tu trafiłam.
    Jesteś fantastyczna! :D
    Nie sposób przecenić Twojej pomocy, jeśli chodzi o te tutoriale i inne porady.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sugestia majsterkującego faceta. Lutownicą rozgrzewaj przewód a później do przewodu przykładaj cynę. Efekt będzie trwalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo widzisz, nie wiedziałam. Dobra rada zawsze w cenię, dzięki :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  9. Dokładnie, grotem powinno się przekazywać ciepło na lutowane elementy, a cyna powinna się topić od ich temperatury. W przeciwnym wypadku może powstać tzw. zimny lut, który ma dużo większą oporność od prawidłowego i słabą wytrzymałość mechaniczną.

    OdpowiedzUsuń
  10. Można jeszcze zamiast tego klipsu użyć tzw. trzeciej ręki. Można ją kupić bądź zrobić.
    Przytrzyma ona obydwa przewody i jest sporo wygodniej, nie mówiąc o lutowaniu elementów na płytce drukowanej.
    Pozdrawiam i życzę sukcesów ;)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję, każdy mnie cieszy :)

Zapraszam do czytania komentarzy czytelników pod postami, ponieważ można tam znaleźć dodatkowe porady i rozwiązania.