27 kwietnia 2012

Lazy friday :)

Dziś mam dla Was serię zdjęć tematycznych w roli głównej z dziećmi, które zostały stylizowane na ludzi dorosłych, pokazujące ich zabawy, zmniejszonymi do wielkości (albo małości) ekspresu do kawy itd. :) Część zdjęć znałam już wcześniej, a część była dla mnie nowością. Rozśmieszyło mnie zdjęcie z kurczakiem - mój faworyt :) Kto nie widział jeszcze niech spieszy nadrabiać, bo warto :)

Kliknijcie tu proszę i obejrzyjcie, zajmie Wam to chwilę a podejrzewam, że nastrój (zwłaszcza jeśli ktoś ma kiepski) może poprawić: 



Oczywiście mam też dla Was filmik króciutki, trwa zaledwie półtorej minuty. Do połowy historia jak z bajki...a po połowie...brrr...sami zobaczcie księżniczkę w akcji :)

Źródło: kanał użytkownika darenorthamerica


Życzę wszystkim pogodnego weekendu :)

24 kwietnia 2012

Korki we wtorki.

1. Używając węgla drzewnego (jeżeli grillujecie to powinniście mieć w domu) i puszki można pozbyć się wilgoci w piwnicy, na poddaszu czy w inny wilgotnym miejscu w domu np. w szafie. Wkładamy kilka węgielków do puszki, na wieczku robimy kilka dziurek i kładziemy ją w wilgotnym miejscu. Na większe pomieszczenie warto zrobić kilka takich pochłaniaczy wilgoci. Pochłaniacz spełnia swoją funkcję przez parę miesięcy.

2. Podobno dobrym sposobem na pozbycie się ślimaków (tych ze skorupami i  bez - te są nawet gorsze według mnie ;)) jest rozrzucenie w ogrodzie kredy w postaci proszku. Kredy nie lubią także mrówki. Jeśli wokół ich mrowiska posypiemy kredę  to teoretycznie nie powinny z tamtego obszaru wychodzić. Sposób na ślimaki został potwierdzony przez Alicję :)

3. Lustro w łazience nie będzie pokrywało się parą po kąpieli lub gorącym prysznicu, kiedy pokryjemy je woskiem i wypolerujemy suchą, miękką szmatką. Może to być wosk samochodowy, nakładamy go na suchą powierzchnię lustra, pozwalamy wyschnąć i polerujemy.

4. Jeżeli zdarzy Wam się (w co szczerze wątpię, mnie nigdy się nie zdarzyło;P), że pianki marshmallows będziecie długo przechowywać otwarte to wyschną i będą twarde. Można je odświeżyć i zmiękczyć wrzucając do opakowania kilka kawałków świeżego chleba i szczelnie zamknąć. Po kilku dniach pianki będą smakować jak nowe :) (zaskakują mnie ci Amerykanie ze swoimi pomysłami!)

5. Biały chleb (pewnie chodzi im o kawiorek?) pochłania nieprzyjemne zapachy. Gotując brokuły, kapustę lub inne silnie pachnące warzywa na górę kładziemy kawałek chleba i w ten sposób zapach nie powinien roznosić się po całym domu. Nie dorzucamy chleba do potrawy, tylko najlepiej położyć kromkę na kopystce w poprzek garnka.



~~~***~~~

Pisałam Wam ostatnio o usuwaniu zarysowań z lakierowanych butów. Sposób z książki nie zadziałał, ale zaniosłam buty do szewca i miałam idealny but w mniej niż minutę. Zapytałam, jak to zrobił to nie chciał zdradzić. Nic za to nie zapłaciłam!

Kolejne DIY powoli tworzy się w bólach, więc bądźcie cierpliwi - nie porzuciłam jeszcze majsterkowania na rzecz wymądrzania się poradami z książki ;)

22 kwietnia 2012

Asystent parkowania.


Dostałam maila, dzięki któremu wpadłam na pomysł nowego cyklu motoryzacyjnego na blogu. Będę pisać o „nowinkach” technicznych ułatwiających prowadzenie samochodu.

Dziś zacznę od czegoś, co sama chciałabym mieć w swoim samochodzie, chociaż nie jest niezbędne, bo autko mam małe. Nie wiem też, czy jest to gadżet na polskie drogi najlepszy. Będzie mowa o asystencie parkowania. To chyba ewidentnie coś dla kobiet za kółkiem lub dla wielkich samochodów, gdzie ciężko ocenić jego gabaryty podczas parkowania a widoczność jest mocno ograniczona!
Takie opcje do samochodów często są sprzedawane osobno, w pakiecie dodatkowym, co podnosi cenę auta. W luksusowych samochodach są w standardzie. Pamiętajmy też, że ładowanie elektroniki w nasze samochody wiąże się z wyższymi kosztami naprawy w razie ewentualnych usterek.

Istnieją różne odmiany asystenta parkowania. Najbardziej ekskluzywna opcja to taka, gdzie kierowca wysiada z auta a asystent sam parkuje, wtedy wybrać można miejsce najbardziej ciasne. Tylko pytanie, czy nie zablokujemy pojazdu obok i ktoś nie zrobi nam niespodzianki w postaci zarysowanych drzwi. Mniej wymagająca jest wersja, gdzie ustawiamy się do zaparkowania (asystent wskazuje nam wolne miejsce) a asystent wykonuje nam manewr bez wysiadania przez nas z auta oraz bez kręcenia kierownicą i odmierzania wzrokiem „ile jeszcze”;) Są jeszcze czujniki, dzięki którym podczas cofania słyszymy charakterystyczny dźwięk. W zależności, gdzie czujnik będzie zamontowany będzie dawał nam znać, jak blisko jesteśmy przeszkody. Do czujnika może być dołączona kamera i wtedy widać już wszystko jak na dłoni.

Dla zainteresowanych, jak działa taka opcja asystenta parkowania filmik z YouTube. Wyobraźcie sobie, że przy dużym ruchu chcecie używać asystenta parkowania a wszyscy posłusznie i cierpliwe czekają, aż wykonacie manewr....wyobraziliście to sobie? Dlatego właśnie napisałam, że nie jest to najlepsze na polskie drogi.

Źródło: kanał użytkownika autoGALERIApl

A jak działa ta opcja z technicznego punktu widzenia? W przednim lub tylnym (lub w obu) zderzakach są zamontowane czujniki (im więcej tym dokładniejszy odczyt), które za pomocą fal ultradźwiękowych wychwytują znajdujący się blisko nas obiekt i informują nas o tym za pomocą dźwięku (i obrazu). Częstotliwość sygnału dźwiękowego jest tym większa im bliżej znajdujemy się przeszkody. Jest to najprostsza wersja opcji zwanej szumnie przez niektórych „asystentem parkowania”- chociaż same czujniki to dla mnie żaden asystent.
Taki zestaw czujników możemy kupić na allegro i samodzielnie zamontować, tylko kto to potrafi i po co? :) Skoro może zrobić to za nas osoba wykwalifikowana i tym samym mamy pewność, że zostanie zrobione to dobrze.
W bardziej luksusowych samochodach zamiast czujników są radary skanujące przy pewnej prędkości obszar wokół samochodu. Same znajdują miejsce i pokazują (lub nawet kierują nas głosem), jak należy skręcać kierownicą, żeby zająć miejsce (lub skręcają za nas).

Ktoś z Was jechał kiedyś takim autkiem z asystentem parkowania? Jeśli tak to proszę o podzielenie się wrażeniami :)

20 kwietnia 2012

Lazy friday :)

Zdaje mi się, że animacja dość popularna, ale szkoda by było, gdyby jednak ktoś jeszcze jej nie widział :) "Zaburzenie częściowe" - czyli odpowiedź na pytanie: skąd biorą się dzieci :) W humorystycznej wersji, z jak zwykle dla Pixara, rewelacyjną animacją. Poświęćcie 5 minut na obejrzenie!

Źródło: kanał użytkownika KILORIBLOS

19 kwietnia 2012

Sprawdziłam poradę dotyczącą zarysowań na lakierowanych butach. Użyłam zwykłej ściereczki i nalałam kilka kropel olejku czekoladowego (tylko taki miałam), nacierałam, wcierałam, szorowałam...niestety...NIE DZIAŁA! Może zrobiłam coś źle? Może szmatka powinna być inna do tego celu? Nie wiem. Jak jeszcze ktoś z Was będzie próbował, to dajcie znać o efektach. Na szczęście poza tym, że nie działa to nie robi też szkód - zawsze jakaś pociecha :)

17 kwietnia 2012

Korki we wtorki.

1. Znalazłam dość zaskakującą radę, jak "wykąpać" psa kiedy nie ma się na to czasu a już nie odpowiada nam jego zapach i wygląd sierści. Wystarczy użyć do tego celu pudru dziecięcego. Wcieramy jedną (lub dwie) garście pudru w sierść psa i czekamy kilka minut a potem dokładnie wyczesujemy. To tzw. suchy szampon - nie sądziłam, że działa też na psy, bo dla ludzi o takiej technice słyszałam, chociaż nie stosowałam. Jest to tylko rozwiązanie zastępcze, ponieważ mycie psa nas nie ominie w krótkim czasie po tym zabiegu.

2. Liście domowych roślin doniczkowych  warto przetrzeć wewnętrzną stroną skórki banana.W ten sposób odkurzymy je, będą błyszczące i odzyskają blask. Samo przetarcie wodą nie da nam tego efektu.

3. Żeby usunąć rysę na lakierowanych butach czy torebkach należy nalać kilka kropel olejku do kąpieli na szmatkę i delikatnie potrzeć. Po chwili wycieramy czystym ręcznikiem do sucha. Wypróbuję to jutro, bo właśnie taka ryska przytrafiła mi się. Dam Wam znać jak poszło :) SPRAWDZIŁAM, NIE DZIAŁA! W tej sytuacji pomoże nam szewc i przy dobrych z nim układach zrobi to za darmo ;)

4. Na bolący mięsień lub np. łokieć tenisisty przykładamy rozgrzane ziarna fasoli. Należy umieścić je w woreczku płóciennym lub zawinąć w ręcznik tak, żeby nie wypadły i podgrzać w mikrofali na najwyższej mocy przez 30 sekund do 1 minuty. Później delikatnie studzimy zostawiając woreczek z fasolą poza mikrofalą na 2-3 minuty i przykładamy na bolące miejsce. (Zastanawia mnie, czy tego samego efektu nie uzyskamy używając termoforu? ;) Amerykanie chyba lubią kombinować, no ale...może się mylę?)

5. Twarde mięsa rozmiękczymy marynując je piwem. Puszka piwa nada delikatności. Wystarczy zamoczyć kawałki mięsa na godzinę przed smażeniem lub pozostawić na noc w lodówce. Można też duszące się mięso zalać piwem już na patelni, ale efekt będzie słabszy.
Piwem wyczyścimy też drewniane meble. Namaczamy szmatkę w piwie, przecieramy na mokro a później suchą wycieramy ponownie.

13 kwietnia 2012

Lazy friday :)

Dziś krótkometrażówka nominowana do Oscara w 2010 roku - "Dama i śmierć". Pozornie śmieszna 8-minutowa akcja z ciekawym przesłaniem (może nawet niejednym - wszystko zależy od widza). Jednych bawi, drudzy znajdą w niej głębszy sens a trzeci zobaczą cały pakiet :) Zapraszam!

 Źródło: kanał użytkownika emisajazz


***Odpowiedź na komentarze***

Ania (niesfornaduszka) pytała mnie, czy założenie profilu bloga na FB coś mi dało. Odpowiem tak: jak dotąd profil ma tydzień i 7 osób, które go lubią, więc ciężko mi powiedzieć, czy to wpłynęło na większy ruch na moim blogu. Założyłam go, ponieważ nie chciałam, żeby ktoś wykorzystał mój pomysł i zrobił to za mnie - wolę kontrolować, co się dzieje. Poza tym moi znajomi codziennie wchodzą na facebooka a na blogi już nie tak często, więc jest to dla nich forma newslettera, bądź czytnika google.
Ciągle jeszcze pracuję nad ulepszeniem profilu. Dużo pomogła mi Ramonies - także dziękuję oficjalnie :) Jeśli chodzi o konkursy na FB to chodziło mi o to, że nie będę ich organizować ani tu ani tam mając na celu wzrost obserwatorów. Nie wykluczam jednak, że jeśli będę miała coś interesującego, czym będę mogła się z Wami podzielić to wtedy go zorganizuję. Profil tam traktuję po prostu jak moją wizytówkę i wiem, że to pozwala dotrzeć do większego grona czytelników.

Hairlicious: TAG z 50 pytaniami mnie przeraża! Jeżeli masz (macie) do mnie pytania niedotyczące bloga to proszę o kontakt mailowy :) Nie chcę robić z bloga swojego kwestionariusza osobowego. Nie taki przyświeca mu cel. Mam nadzieję, że to zrozumiecie i nikt się na mnie za to nie obrazi, staram się być po prostu konsekwentna.

Ufff...a miał być post z cyklu "leniwy piątek" a ja tyle napisałam się ;)

Miłego weekendu!

12 kwietnia 2012

Post na życzenie - mini tutorial z programu do obróbki zdjęć :)

Asia napisała do mnie, żebym zaproponowała jej jakiś program graficzny do uzyskiwania ciekawych efektów graficznych, zmiany kolorów zdjęcia, faktury, dodania błysku flesza, przebłysków, gwiazdek itp. Programu nie znam, znam natomiast stronę internetową, na której znajduje się interesujący edytor. Dzięki niemu możemy sobie bezpłatnie upiększyć zdjęcie i zapisać na dysku lub stronie www.
Tutaj link do strony, gdzie do wyboru jest uzyskanie obrazu z kamery internetowej lub dodanie go z plików naszego komputera: http://pixlr.com/o-matic/ - jest to całkowicie darmowe, dostępne bez instalowania dodatkowego oprogramowania.

Poniżej wklejam kilka zrzutów i opiszę, co gdzie należy kliknąć. 


Wczytałam swoje zdjęcie a w czerwonej ramce zaznaczyłam wybór efektów. Czerwony kolor na liczniku oznacza wybór zabarwienia zdjęcia, przesuwając wskazówkę na kolor niebieski otrzymujemy dostęp do wklejenia w zdjęcie gwiazdek, fleszy, bąbelków, efektu deszczu i wiele wiele innych, na żółtym tle mamy wybór ramek. Przy mojej zabawie zdjęciem zobaczycie, co ciekawego oferuje każda z kategorii.

Otrzymaliśmy różowe (dyskusyjna jest barwa) zabarwienie, wystarczy przesuwać kliszę, żeby wybrać inne kolory. 
Tutaj słonecznik w fiolecie. 

Klikając na końcu kliszy w plusik otrzymujemy dostęp do jeszcze innych kolorów z tej kategorii. W każdej kategorii znajduje się coś więcej.


To jest ekran, który wyświetli się nam po kliknięciu na plusik. Pierwsza kategoria to effects (efekty) - czerwony obszar na liczniku. Druga to overlays (powłoki) - niebieska, borders (ramki) - żółta.


Tu już pierwszy efekt z drugiej kategorii powłok. 

Drugi efekt.
Trzeci...
...a to pozostałe próbki.

A to kolejny krok po naciśnięciu plusika. Zaznaczamy zdjęcia (1) wybierając interesujące nas efekty, po zaznaczeniu pokaże się nam kadr. Klikamy na OK (2). Wtedy powracamy do edycji mając dodatkowe powłoki. 

Ostatni screen przedstawia wybór ramki. 


Na końcu klikamy na SAVE i pyta nas, czy gotowe zdjęcie wyeksportować do pliku na komputerze czy zapisać na stronie imm.io. 
Jest jeszcze opcja MIX, symbolizują ją dwie strzałki. Jest na lewo od licznika i daje nam dziwaczne efekty połączenia każdej opcji z 3 kategorii. 
Jeśli pojawią się jeszcze jakieś niejasności chętnie wytłumaczę. 

Mam nadzieję, że edytor zdjęć online spełnia Wasze oczekiwania :)

10 kwietnia 2012

Korki we wtorki.

Kolejna odsłona mojego cyklu. Niedługo nawet będę mogła napisać, że Waszego ulubionego, co sprawia mi ogromną radość :) Bez zbędnych wstępów kolejna garść porad (ciągle pamiętam, jak obiecywałam sobie, że mój blog będzie konkretny, na temat, bez lania wody - ciężko mi to idzie ;)).

1. Poparzenia słoneczne można leczyć okładami ze zwykłej herbaty w torebkach. Mokre, zimne płatki herbaty (np. sagi, bo z piramidką liptona może być ciężko ;)) wystarczy położyć na miejsca poparzenia. Jeśli nie mamy herbaty ekspresowej, to namaczamy w zwykłej herbacie wacik kosmetyczny. Herbata działa nie tylko na poparzenia słoneczne, ale też na inne typy poparzeń. Tak mi się skojarzyło właśnie powiedzenie - czym się strułeś tym się lecz - poparzyłeś się herbatą gorącą - rób z niej zimne okłady :D Jeżeli poparzenie jest na całym ciele to płatki herbaty można wrzucić do kąpieli. Herbata działa też na drobne zacięcia np. papierem czy żyletką podczas golenia. Ma właściwości łagodzące podrażnienia.
Jest wiele zastosowań herbaty, pewnie wiecie, że można nią robić okłady na zmęczone, opuchnięte oczy. Czego możecie nie wiedzieć to fakt, że może być stosowana jako odżywka do włosów suchych. Podobno świetnie nadaje im blasku. Litrem ostudzonej herbaty przepłukujemy włosy w ostatnim spłukiwaniu. Jeszcze nie próbowałam, ale chyba spróbuję :)
Może być to tańsza opcja od odżywek ze sklepów.

2. Macie czasem tak w Wordzie, że piszecie tekst i w trakcie zmieniacie literki, coś kasujecie, dopisujecie i wtedy dopisując kolejne literki w środku tekstu lub robiąc spację kasuje Wam się każda następna literka z tekstu, który miał zostać? Kiedyś strasznie mnie to złościło i dopiero niedawno dowiedziałam się, że wystarczy odnaleźć na klawiaturze klawisz INSERT, wcisnąć go i po kłopocie! - nie jest to porada z książki tylko od brata informatyka. Opłacało mi się napisać mu list motywacyjny, w trakcie którego tak właśnie mi się działo i poprawił mi to zaraz :)

3. Zaschnięty klej, który gdzieś nam przypadkiem kapnął usuniemy przy pomocy WD-40. W miejsce zaschniętego kleju psikamy preparatem i odczekujemy 30 sekund. Po tym czasie miejsce wycieramy szmatką. W tej książce WD-40 ma 40 zastosowań ;) To zastosowanie szczególnie spodobało mi się - dedykowane młodym rodzicom! Guma we włosach to chyba największy koszmar. Wcale nie trzeba ścinać włosów - należy je popsikać WD-40 uważając przy tym na oczy. Po chwili guma sama zacznie się odklejać. Nie będę tego specjalnie udowadniała i życzę, żebyście nie musieli korzystać z tego pomysłu :)

4. Jak zrobić samemu ekstrakt z wanilii? Proste, ale czasochłonne. Jedną laskę wanilii przeciąć wzdłuż. Włożyć do słoika i zalać 150 ml wódki. Zakręcić i tak trzymać przez 4-6 miesięcy, mieszając okazjonalnie. Trzymamy w szafce, nie w lodówce. Po tym czasie filtrujemy używając do tego filtru do kawy. Przelewamy naszą miksturę przez ten filtr i tak oto powstał domowej roboty ekstrakt waniliowy.
Wódka służy też do dezynfekcji. Możemy za jej pomocą szczoteczkę do zębów odkazić, szczotkę do włosów, żyletkę i inne przedmioty, na których rozprzestrzeniają się zarazki.

5. Jeśli nie chcemy, żeby kot siadał nam w ulubionym fotelu lub pakował się do szafki z ubraniami albo w ogóle na jakimś terenie nie chcemy go widzieć trzeba na tym miejscu zostawić zapach octu. Może i skuteczna rada, ale ja też nie lubię tego zapachu jako domownik. Odstraszy i kota i mnie! Natomiast jest to dobrym pomysłem, kiedy nasz piesek mały lub kotek siusiają w jednym miejscu i do niego potem wracają powtórzyć czynność. Po wytarciu tego miejsca octem już tego drugi raz w tym miejscu tego nie zrobią. Po zweryfikowaniu mogę powiedzieć, że działa tylko tymczasowo, potem kot przyzwyczaja się do zapachu octu, niestety.

Bonus dla Agi w postaci ilustracji z książki, z której są porady :)



Obrazki pochodzą z książki "Extraordinary uses for ordinary things"

8 kwietnia 2012

Mój blog na Facebooku.

Długo wahałam się, czy stworzyć tam profil bloga, zwłaszcza, że nie mam go jako osoba prywatna. Dużo ludzi mówiło mi, że warto, że dobra promocja itp. - chyba nie sposób dyskutować z takimi argumentami. Poza całą moją niechęcią do FB przemogłam się i powstało coś, co jest dużym uproszczeniem tego, co znajduje się na bloggerze.
W trakcie poznawania wtyczek do FB i gadżetów będzie się to zmieniało. Nie jestem zadowolona z obecnej formy, ale na dziś mam serdecznie dość tego portalu! Poza tym jest to ułatwienie dla tych, którzy nie korzystają z czytnika Google a chcą być na bieżąco.
Zapraszam do polubienia mojego profilu, ale nikogo zmuszać nie będę siłą :) Żadnych konkursów nie będzie ani rozdań w zamian za Wasze obserwowanie mnie tam.
Jeszcze nie wiem, jakie korzyści da mi prowadzenie tam bloga. Może macie dla mnie jakieś porady i obserwacje wynikające z Waszego doświadczenia? No i pytanie kluczowe - czy da się połączyć komentarze blogowe z facebookowymi?



Dziękuję wszystkim za życzenia Wielkanocne :) 
Wam również życzę miłego dzisiejszego wieczoru w gronie rodziny i pięknej pogody w Lany Poniedziałek. 
 Wesołych Świąt!

6 kwietnia 2012

Lazy friday :)

No dobrze, może w większości domów nie był taki leniwy ten piątek - u mnie było wielkie sprzątanie - ale po takim dniu należy się relaks. Tym samym chcę do swojego bloga wnieść trochę humoru po całym tygodniu pracy.
Moje posty to najczęściej "pogadanki" na jakiś konkretny temat, porady czy projekty DIY.
Od dziś chcę, żeby piątek kojarzył się Wam z relaksem na moim blogu. Zatem oficjalnie otwieram nowy cykl "leniwych piątków" :)
W zeszłym roku zachwyciły mnie animacje i filmy krótkometrażowe - tak, tak...miało się czas :)
Do dziś dziwię się, jak w niewiele ponad 3-minutowym filmiku można zmieścić interesującą fabułę, piękną animację, dobrą muzykę i przede wszystkim świetny humor! Krótkometrażówki mogą być świetną rozrywką dla niecierpliwych i zabieganych :)
Filmik "Ośmiorniczki" otrzymał Oscara w 2009 r. w kategorii filmu krótkometrażowego. Zapraszam na seans (szumne słowo w tym przypadku;P):

                                                                      Źródło: kanał użytkownika LinusOo

3 kwietnia 2012

Macie pomysł na tytuł cyklu z poradami?* :)

Od początku napiszę, że wesołe zdjęcia z książki specjalnie jako inspiracja dla Agi będą do tego posta albo później albo w następnych poradach :)
Muszę przestawić się na cykl pracy 8 - 15 i dla kogoś, kto był w domu prawie 10 miesięcy jest to trudne, stąd pewnie nagle nie mam czasu na pisanie, czytanie i komentowanie - chociaż staram się dotrzymywać kroku. Jednak Wy tyyyyyyyyle piszecie, że nie jestem w stanie Was dogonić ;) Z góry przepraszam za to. Na pewno nadrobię podczas Świąt,  ponieważ pogoda ma być kiepska niestety.

PORADY z książki "Extraordinary uses for ordinary things"

1.Z krótkiej szerokiej świeczki można zrobić poduszeczkę krawiecką na igły i szpilki. Po wyjęciu igły ze świeczki będzie ona łatwiej wsuwała się w materiał, co jest dodatkowym plusem. Świeczka najeżona (może to być też elementem dekoracji np. kolorowe łepki od szpilek), krawcowa zadowolona ;)

2. Z pustej puszki od tuńczyka możemy zrobić foremkę do pieczenia na patelni np. jajka sadzonego. Nie wiem, czy wyjdzie to z pancakes'ami...
Wystarczy usunąć spód puszki i pokrywkę, odkleić etykietę i położyć na rozgrzanej patelni. Ważne, żeby patelnia była płaska a brzegi puszki gładkie. Później wbijamy w to jajko i mamy okrągłe jajko sadzone. Myślę, że puszkę można uformować i zrobić dowolny kształt np. serduszko. Można też użyć tego sposobu z puszką do podawania przekąsek w ładnej formie kładąc na talerz puszkę, a w środek warstwa ryżu, warzyw, znów ryż i wyjdzie ładny "torcik". Tylko ostrożnie należy tę puszkę później zdjąć z talerza, żeby nie uszkodzić naszej misternej pracy.

3. Używając tylko połowy cebuli druga połowa wysycha i traci świeżość (ostrość) w oczekiwaniu na kolejne nasze kulinarne podboje. Istnieje sposób na zachowanie tej świeżości. Wystarczy masłem posmarować tę połówkę w miejscu cięcia nożem i zawinąć w folię aluminiową. W takiej formie przechowujemy ją w lodówce a dodatkowym plusem jest brak zapachu cebuli w naszej chłodziarce.

4. Naczyniom szklanym można przywrócić blask i połysk podczas mycia ich w zlewie dodając do wody z płynem do naczyń 1 łyżeczkę wybielacza. Po myciu i dokładnym opłukaniu wycieramy je suchym ręcznikiem.
*Zastanawiam się czy jest to sposób również na mycie w zmywarce, bo wiadomo, że tabletki bywają różne i nie zawsze naczynia wychodzą piękne. Na początku eksploatowania zmywarki jest pięknie a później to już różnie bywa.

5. W kuchenkach mamy płytę, która chroni ścianę przed zachlapaniem od tłuszczu i jak wiadomo, ciężko później tę płytę wyczyścić. W takiej sytuacji należy przetrzeć płytę wilgotną gąbką i wetrzeć w to sodę oczyszczoną a później wszystko wycieramy również wilgotną szmatką.




***Uaktualnienie dotyczące tytułu: wpadłam na taki pomysł "Korki we wtorki". Może być? :)***