22 kwietnia 2012

Asystent parkowania.


Dostałam maila, dzięki któremu wpadłam na pomysł nowego cyklu motoryzacyjnego na blogu. Będę pisać o „nowinkach” technicznych ułatwiających prowadzenie samochodu.

Dziś zacznę od czegoś, co sama chciałabym mieć w swoim samochodzie, chociaż nie jest niezbędne, bo autko mam małe. Nie wiem też, czy jest to gadżet na polskie drogi najlepszy. Będzie mowa o asystencie parkowania. To chyba ewidentnie coś dla kobiet za kółkiem lub dla wielkich samochodów, gdzie ciężko ocenić jego gabaryty podczas parkowania a widoczność jest mocno ograniczona!
Takie opcje do samochodów często są sprzedawane osobno, w pakiecie dodatkowym, co podnosi cenę auta. W luksusowych samochodach są w standardzie. Pamiętajmy też, że ładowanie elektroniki w nasze samochody wiąże się z wyższymi kosztami naprawy w razie ewentualnych usterek.

Istnieją różne odmiany asystenta parkowania. Najbardziej ekskluzywna opcja to taka, gdzie kierowca wysiada z auta a asystent sam parkuje, wtedy wybrać można miejsce najbardziej ciasne. Tylko pytanie, czy nie zablokujemy pojazdu obok i ktoś nie zrobi nam niespodzianki w postaci zarysowanych drzwi. Mniej wymagająca jest wersja, gdzie ustawiamy się do zaparkowania (asystent wskazuje nam wolne miejsce) a asystent wykonuje nam manewr bez wysiadania przez nas z auta oraz bez kręcenia kierownicą i odmierzania wzrokiem „ile jeszcze”;) Są jeszcze czujniki, dzięki którym podczas cofania słyszymy charakterystyczny dźwięk. W zależności, gdzie czujnik będzie zamontowany będzie dawał nam znać, jak blisko jesteśmy przeszkody. Do czujnika może być dołączona kamera i wtedy widać już wszystko jak na dłoni.

Dla zainteresowanych, jak działa taka opcja asystenta parkowania filmik z YouTube. Wyobraźcie sobie, że przy dużym ruchu chcecie używać asystenta parkowania a wszyscy posłusznie i cierpliwe czekają, aż wykonacie manewr....wyobraziliście to sobie? Dlatego właśnie napisałam, że nie jest to najlepsze na polskie drogi.

Źródło: kanał użytkownika autoGALERIApl

A jak działa ta opcja z technicznego punktu widzenia? W przednim lub tylnym (lub w obu) zderzakach są zamontowane czujniki (im więcej tym dokładniejszy odczyt), które za pomocą fal ultradźwiękowych wychwytują znajdujący się blisko nas obiekt i informują nas o tym za pomocą dźwięku (i obrazu). Częstotliwość sygnału dźwiękowego jest tym większa im bliżej znajdujemy się przeszkody. Jest to najprostsza wersja opcji zwanej szumnie przez niektórych „asystentem parkowania”- chociaż same czujniki to dla mnie żaden asystent.
Taki zestaw czujników możemy kupić na allegro i samodzielnie zamontować, tylko kto to potrafi i po co? :) Skoro może zrobić to za nas osoba wykwalifikowana i tym samym mamy pewność, że zostanie zrobione to dobrze.
W bardziej luksusowych samochodach zamiast czujników są radary skanujące przy pewnej prędkości obszar wokół samochodu. Same znajdują miejsce i pokazują (lub nawet kierują nas głosem), jak należy skręcać kierownicą, żeby zająć miejsce (lub skręcają za nas).

Ktoś z Was jechał kiedyś takim autkiem z asystentem parkowania? Jeśli tak to proszę o podzielenie się wrażeniami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję, każdy mnie cieszy :)

Zapraszam do czytania komentarzy czytelników pod postami, ponieważ można tam znaleźć dodatkowe porady i rozwiązania.