30 maja 2012

Metamorfoza roweru.

Chciałabym móc napisać, że zrobiłam to wszystko sama. Niestety. Moja rola ograniczyła się do zawiezienia ramy do lakierni, kupienia części i wyczyszczenia roweru z pierwszego brudu i wypolerowanie szprych oraz usunięcie mniejszych plam z rdzy. 
W rowerze urzekł mnie od pierwszego wejrzenia koszyk (bo marzyłam o nim) oraz dzwonek. Taki mały bączek :)

Jeżeli chodzi o części to kupiłam:
- światełko przednie - 25 zł
- łańcuch (jeżeli nie wiemy, ile przerzutek ma nasz rower to liczymy ilość zębatek z tyłu i z przodu: u mnie 6 z tyłu i 3 z przodu 6 x 3= 18) - 21 zł
- linki hamulca przedniego i tylnego (polecił mi sprzedawca, nie musiałam się znać nawet, w pakiecie było taniej) - ok. 10 zł
- klocki hamulcowe -  10 zł

Do kupienia jeszcze mam:
- obie dźwignie hamulców, ponieważ plastikowe nie spełniają najlepiej swojej funkcji i prawy u mnie jest nadłamany, więc kiepsko naciąga linkę - ok. 40 zł
- przekładnie przerzutek, ponieważ moje mają tendencje do samoistnej zmiany położenia; zresztą łańcuch też podczas pedałowania zmienia położenie na zębatkach, jak mu się podoba, bez mojej wiedzy - ok. 40 zł
- folia ze wzorem orientalnym do przyklejenia na ramę roweru - chcę czarne lub wiśniowe kwiatki, jaki kolor wybrać? :)
- błotniki, ponieważ te, co mam są lekko skrzywione i nieestetyczne

Do kupienia zostały te droższe części, więc jeszcze poczekam sobie na całkowitą odnowę, chociaż rower jest już gotowy do jazdy.
Jeśli nie znacie się na rowerach i częściach  to gwarantuję, że w dobrym sklepie rowerowym coś Wam doradzą. Wystarczy pokazać sprzedawcy rower a dobierze coś odpowiedniego. Możecie też zapamiętać, to co doradza Wam sprzedawca i poszukać sobie takiego samego w internecie, co być może obniży koszty.

Kliknij na zdjęcie, żeby powiększyć.

Szybki orzeł (speedy eagle)...

...stał się białym rumakiem ;)









Jeśli chodzi o lakierowanie ramy to "wystarczy" rozkręcić rower - warto wcześniej zrobić zdjęcia i posegregować elementy, bo później to jak układanie puzzli bez obrazka :) Pierwszym etapem jest piaskowanie roweru a drugim malowanie proszkowe. Przed malowaniem proszkowym nakładają jeszcze podkład. Samo malowanie z podkładem to koszt ok. 80 zł. Piaskowanie i malowanie można wykonać praktycznie w każdej lakierni. Nie poleca się malowania ramy roweru zwykłym sprayem, bo nie będzie takiej trwałości i takiego efektu. U mnie tylko kierownica została spryskana czarnym sprayem.
Szprychy i koła czyściłam watą stalową. Zardzewiałe śrubki zostały wymienione na nowe lub wyczyszczone. Łańcuch i zębatka zostały wyczyszczone z piasku i nasmarowane. Zwłaszcza łożyska kulkowe dostały sporo smaru.

Moja trasa do pracy prowadzi przez ścieżki rowerowe, jeśli jednak ktoś jeździ ulicami wśród samochodów to proponuję zaopatrzyć się w kamizelki odblaskowe, opaskę odblaskową zakładaną najlepiej na nogawkę spodni i kask. Nie wspomnę już nawet o lampce z przodu i z tyłu...Nie chcę się bawić w policjanta, ale jako kierowca powiem, że widoczny rowerzysta to bezpieczny rowerzysta (nie, nikogo nigdy nie potrąciłam ;)).
Mam nadzieję, że wiecie, że przejeżdżanie przez pasy dla pieszych, na których nie ma wyznaczonego oddzielnego pasa dla rowerów grozi mandatem?

Komu w drogę, temu czas czyli przejazd techniczny ;)
Jestem ciekawa na ile byście wycenili mój rower w takim stanie nie znając się na cenach. Jakieś strzały?

29 maja 2012

Korki we wtorki.

Dziś dobre rady sponsoruje Wam Martyna z bloga http://obsessionhaircare.blogspot.com/. Swoją drogą polecam Wam tego bloga. Kto jeszcze nie był, niech wchodzi natychmiast. Tylu konkretnych i przydatnych informacji na temat włosów, kosmetyków i akcesoriów do nich nigdzie nie widziałam ;) Możecie ją pytać o wszystko w komentarzach a na pewno odpowie. No, ale co się dziwić skoro pisze specjalistka w swojej dziedzinie! :)
Jak to się często słyszy w telewizji : z tego miejsca dziękuję Ci i pozdrawiam :)

1. Jeżeli pomalujemy obcasy od czasu do czasu  bezbarwnym lakierem do paznokci, nie będą się tak szybko niszczyły. Dobra rada zwłaszcza dla kobiet za kierownicą, ponieważ tam buty niszczą się najszybciej. Pominę już fakt niebezpieczeństwa prowadzenia w szpilkach.

2. Zabrudzenia z rdzy można usunąć z tkanin szmatką zwilżoną amoniakiem. Wreszcie można zastąpić czymś sodę od wszystkiego ;)

3. Buty lub kapcie nie będą się ślizgać, jeśli ich podeszwy przetrzemy parę razy papierem ściernym.  Można też wykorzystać ten sposób na obuwie dziecięce, co by ząbki mleczne dziecka dłużej zostały na miejscu ;) Muszę wypróbować ten patent na balerinach, bo mają już całkiem gładką podeszwę i chodząc po kafelkach, o mało co nie wywinę orła.

4. Wanna lub umywalka będą lśniły jak nowe, jeśli wyszorujemy je solą kuchenną zmieszaną z niewielką ilością terpentyny. I tym sposobem nie trzeba będzie kupować drogich mleczek do czyszczenia, które nie rysują powierzchni...Sól tania (jeszcze), terpentyna też. Jedynym minusem może być później zapach. No, ale niektórzy nawet lubią takie zapachy :) - Maciej ostrzega, że ten sposób odpada w łazienkach wyposażonych w piecyk gazowy!

5. Świece spalają się jaśniej i wolniej, jeśli wokół knota wsypiemy odrobinę soli - sposób sprawdzony przez Martynę, działa! :)

***Ogłoszenia drobne***

Jeszcze w tym tygodniu będzie kolejny post na życzenie dotyczący wiercenia, wierteł i kołków rozporowych. Nie będzie wiedzy tajemnej, będzie wiedza podstawowa i wystarczająca, żeby móc samemu wywiercić sobie gdzieś dziurę a nie chodzić za kimś i prosić się o to...;)

Poza tym kolejny DIY już się tworzy i sama nie mogę doczekać się efektu końcowego.

Z "lazy friday" rezygnuję, no chyba że znajdę prawdziwą perełkę dla Was :)

Może uda mi się też pokazać Wam już niedługo moją niewielką metamorfozę roweru i dać Wam kilka cennych rad w tej dziedzinie.

Używacie czytnika google do przeglądania blogów i ulubionych stron?

25 maja 2012

Lazy friday.

Dziś mam dla Was krótkometrażówkę pt. "Równowaga". W 1989 roku otrzymała Oscara dla najlepszej animacji krótkometrażowej. Może nie zachwyca kolorami, czy zaskakującymi zwrotami akcji, ale warto obejrzeć. Pamiętajcie, że była stworzona 23 lata temu!! Nie należy do tych wesołych ;)

Ile widzów tyle interpretacji, jestem ciekawa, jakie będą Wasze przemyślenia :).

Źródło: kanał użytkownika exclusiveshortfilms


Macie jeszcze ochotę na "Lazy friday"? Patrząc po statystykach cieszy się małą popularnością, więc mogę w każdej chwili zrezygnować, tylko musicie mi powiedzieć :)

Miłego weekendu! :) 

24 maja 2012

Promocja? :)

Przywiozłam dziś ramę roweru od lakierowania - piękna, śnieżnobiała, błyszcząca. W związku z tym zaczęłam szukać błotników do roweru. Trafiłam na taką perełkę.


W sumie nikt nie napisał, że to miała być promocja, no nie? :D

22 maja 2012

Korki we wtorki.

1. Paznokcie przed malowaniem lakierem przecieramy wacikiem nasączonym octem i pozwalamy wyschnąć. Dzięki temu lakier będzie trwalszy i wytrzyma dłużej.

2. Sposobem na marznące zimą szyby w samochodach jest również ocet. Żeby temu zapobiec należy przetrzeć lub spryskać szyby od zewnątrz mieszanką octu i wody. Na 3 części octu przypada 1 część wody. Podobno przez kilka tygodni będziemy mieć spokój z odmrażaniem. Muszę to wypróbować przy następnych mrozach.

3. Podobno łatwiej wyciągniemy drzazgę, jeśli namoczymy miejsce z drzazgą w oleju roślinnym. Ole powinien zmiękczyć skórę i ułatwić usunięcie drzazgi.

4. Przed pójściem spać nacieramy stopy olejem roślinnym i nakładamy skarpetki. Po przebudzeniu nasze stopy będą miękkie i gładkie.

5. Przy pomocy stalowej wełny można ostrzyć nożyczki. Wystarczy przeciąć ją kilka razy.
Poza tym wełna świetnie nadaje się do czyszczenia kół roweru od rdzy, lśniące stają się zwłaszcza szprychy. Z większą rdzą możemy mieć problem. Próbowałam tego sposobu i nie dość, że usuwamy rdzę to jeszcze nabłyszczamy przy okazji.

18 maja 2012

Lazy friday.

Dziś całkowicie na wesoło, bo nic nie relaksuje bardziej na koniec tygodnia niż chwila śmiechu, więc zapraszam na łańcuszek śmiechu Skype :)


Źródło: kanał użytkownika Ramsespoyo0

Jeśli nie będziecie mogli odtworzyć, to link: http://www.youtube.com/watch?v=gklbB7TYoK4

I drugi filmik...

Źródło: kanał użytkownika unidada


15 maja 2012

Stojak na noże - DIY.

Gdybym na początku wiedziała, jaki trudny będzie ten projekt to w ogóle bym się za niego nie brała ;) Założenie było proste, w deskach odrysować kształt noża - wyfrezować, żeby powstało zagłębienie; następnie skleić z kolejną listwą itd. Nie poradziłabym sobie z tym, gdyby nie mój tata, ponieważ był kłopoty na różnych etapach. Jak wiadomo, kiedy coś się komplikuje potrzebny jest dobry pomysł i właśnie takimi pomysłami mi służył :) Poza tym był to czasochłonny projekt, choć pewnie na zdjęciach wszystko wyda się Wam łatwe i szybkie w wykonaniu. Teraz i mi się takie wydaje.

Potrzebne będą:
deski (o tak dobranej grubości, aby uchwyty noży mieściły się jeden obok drugiego)
narzędzie wielofunkcyjne Dremel 8200 Li-Ion (tarcza tnąca i szlifierka)
klej wikolowy do klejenia drewna
lakierobejca
piła
wyrzynarka
wkręty do drewna
wiertła dobrane średnicą do średnicy wkrętów
wiertarko-wkrętarka
pędzelek
papier ścierny
okulary i maseczka (ponieważ podczas szlifowania unosi się dużo pyłu)

Potrzebna jest jedna długa listwa, którą podzielimy na równe części w zależności od tego na ile noży robimy stojak + jedna na podstawę. Wszystkie kroki, które pokazuję na przykładzie jednej deski należy powtórzyć na pozostałych.



Krok 1. Należy odrysować nóż na listwie i zaznaczyć linię rękojeści. 



Krok 2. Na czerwono zaznaczyłam linię rękojeści. Kawałek dalej rysujemy linię równoległą do niej. Robimy to, aby mieć możliwość korekty po sklejeniu listew.


Krok 3. Piłą odcinamy niepotrzebny fragment wzdłuż zaznaczonej linii z kroku 2. Jak można zobaczyć na drugim zdjęciu nóż nie pasuje do wcześniej zaznaczonego miejsca, ale właśnie tak ma być, ponieważ potrzebujemy pewności, że po korektach nóż na pewno się zmieści.



Krok 4. Wycinamy Dremelem narysowany wcześniej kształt noża przy pomocy tarczy tnącej.



Krok 5. Przy pomocy końcówki szlifierskiej drążymy i wygładzamy środek na tyle głęboko, aby całe ostrze noża schowało się w środku. Najlepiej upewnić się, czy nóz swobodnie będzie się wsuwał i wysuwał przykładając go do wzoru i przyciskając drugą listwę. Na wyżłobioną deskę kładziemy kolejną, która jest płaska i po jej drugiej stronie znów odrysowujemy nóż itd. Pokazałam to na zdjęciu poniżej. Najlepiej ponumerować sobie te deski, żeby nam się nie pomyliła później kolejność nachodzenia ich na siebie.



Krok 6. Teraz nakładamy szpatułką klej wikolowy na brzegi deseczki tak, jak na zdjęciu. Klej przed nałożeniem dokładnie mieszamy. Musimy to zrobić dość szybko, ponieważ mamy do posmarowania kilka desek, które musimy skleić jednocześnie.



Krok 7. Składamy w odpowiedniej kolejności listwy i wkładamy je w imadło lub ściski stolarskie i mocno dokręcamy. Nie martwimy się o wyciekający klej, ponieważ później i tak wyszlifujemy. Między imadłem a listwą jest metalowa podkładka, żeby bardziej równomiernie je docisnąć. Siatka foliowa ochrania imadło od pobrudzenia klejem.


Tak wygląda po sklejeniu. Jak widać należy wyrównać brzegi.
Krok 8. Wyznaczamy proste linie i według nich ścinamy naszą konstrukcję wyrzynarką. Właśnie teraz   przydało nam się naddanie tego kawałka od rękojeści, aby móc z czego ściąć do wyrównania.

Następnie cały element musimy dokładnie wyszlifować i oczyścić z pyłu przed kolejnym klejeniem. Wyrównanie i wygładzenie będzie najtrudniejsze, ponieważ klocek musi być idealnie gładki, żeby przykleić do niego podstawę.


Krok 9. Skracamy listwę, która znajduje się na dole - nie jest ona na tym etapie przyklejona. Jest nam potrzebna, aby wiedzieć do czego równać podczas szlifowania.


Krok 10. W listwie, która będzie podstawą nawiercamy 4 otwory blisko siebie i blisko brzegu deski. Robimy to stopniowo używając najpierw wiertła o średnicy nieco mniejszej od  wkręta, później otwory pogłębiamy większym wiertłem, aby łby wkrętów nie wystawały ponad deskę, ale nie przebijamy się na wylot!


Krok 11. Wkręcamy wkręty uważając, żeby nie wystawały po drugiej stronie. Długość wkrętów musi być tak dobrana, żeby po całkowitym dokręceniu nie wystawały z klocka, w którym będą noże. Następnie powtarzamy krok 6, czyli smarujemy stojak klejem, na górę przykładamy naszą listę z podstawy i dokręcamy ją do stojaka za pomocą wkrętów. Ponieważ klocek ma trójkątny kształt i trudno listwę podstawy docisnąć w imadle podczas klejenia, użyliśmy wkrętów. Musimy odczekać, aż klej wyschnie, ok. 24 godzin. Po wyschnięciu ponownie szlifujemy.


Krok 12. Po pierwszym malowaniu lakierobejcą i wyschnięciu delikatnie szlifujemy klocek najdrobniejszym papierem ściernym. Odkurzamy i ponownie malujemy. Efekt końcowy widać na zdjęciu poniżej.












Korki we wtorki.

1. Żeby pozbyć się wosku, który zaschnął na drewnie lub metalowym świeczniku należy użyć suszarki. Roztapiamy powoli wosk używając do tego najcieplejszego i najwolniejszego strumienia powietrza. Usuwamy rozmiękczony wosk papierowym ręcznikiem a plamę usuwamy przy pomocy roztworu wody i octu w równych proporcjach.

2. Amerykanie wymyślili, żeby wozić przy sobie żwirek dla kota w samochodzie. Ma służyć do podsypania kół w czasie zimy, kiedy nie możemy ruszyć z powodu oblodzenia lub śniegu. Sama się zastanawiam, co o tym myśleć....;)

3. Nigdy byście na to nie wpadli...no przynajmniej ja bym nie wpadła...Kiedy wysyłamy do kogoś paczkę z czymś delikatnym i kruchym a nie mamy w domu folii bąbelkowej to zamiast tego powinniśmy użyć pieluszki jednorazowej.

4. Białko jajka może połączyć dwie kartki papieru, kiedy akurat skończył się nam klej. Wiem z doświadczenia, że białko skleja dobrze ciasto, ale żeby papier...
Jak już przy jajkach jesteśmy to po ich ugotowaniu należy ostudzić wodę, w której się gotowały a potem użyć jej do podlewania roślin. Podobno działa jak odżywka.

5. Żeby wyczyścić zamszowe buty i odświeżyć ich wygląd używamy pilniczka. Pocieramy lekko miejsce, na którym jest zabrudzenie a następnie trzymamy but nad parującą wodą. Ta technika nadaje się również do zamszowych ubrań.

12 maja 2012

Kubeczek na długopisy - DIY.

Podczas sprzątania stwierdziłam, że brakuje mi kubeczka na przybory do pisania. Wzięłam pierwszy lepszy z szafki, który był bodajże po nutelli i pomyślałam, że gdyby go ozdobić to byłby idealny na biurko. Poza tym chyba miałam jakieś zapędy artystyczne na dziś i musiałam dać upust temu, ponieważ rzadko się zdarza :)

Potrzebne będą:

kubeczek
taśma klejąca
lakiery do paznokci
miseczka
nożyczki


Kubeczek przed metamorfozą :)



Na miseczkę naklejamy szeroką taśmę klejącą, dobrze ją naciągamy. Podkładamy kartkę pod spód. Malujemy lakierem do paznokci na nieklejącej stronie taśmy kolorowe paseczki. Po wyschnięciu naklejamy na kubeczek wzdłuż lub w poprzek (schnie szybciej niż na paznokciach;)) według uznania. Wiem, że nie wyszło mi zbyt równo, ale nie mam zdolności artystycznych ;)
W ten sposób możemy ozdobić wiele rzeczy np. doniczki, wazoniki, świeczniki. Kiedy znudzi nam się kolorystyka możemy łatwo ją zmienić :) Proste i efektowne. Możemy nawet mieć w komplecie wazon, doniczki i lampkę :) Po fakcie stwierdziłam, że podobałby mi się pasy biało-niebieskie w stylu marynarskim.

Najlepiej kilka obok siebie malować, żeby powielić (mniej więcej) szerokość i długość.



Kubeczek od środka...
...i na zewnątrz.


11 maja 2012

Lazy friday.

Dziś przed Wami "Krótki film o marzeniach". Wrocławianie odpowiadają na pytanie: Gdyby jedno życzenie mogło ci się spełnić, jeszcze dziś, przed zachodem słońca, co by to było?


Pierwsze 30 sekund może nie być zachęcające, ale im dalej tym lepiej :) Zapraszam!




Źródło: kanał użytkownika rozofootbag

9 maja 2012

Wymiana klocków hamulcowych w rowerze.

Dziś krótki i prosty tutorial, jak wymienić klocki.

Moje hamulce były dość kiepskie. Najpierw trzeba było sprawdzić naciąg linki hamulcowej, odrobinę poprawiłam, ale nie wpłynęło to znacząco na poprawę hamowania, więc postanowiłam kupić klocki. Pojechałam do sklepu rowerowego, pokazałam sprzedawcy, jaki mam rower a on mi dobrał odpowiednie do mojego typu. Zapłaciłam 10 zł za hamulce przednie i tylne. Kupiłam dokładnie takie na przód (i ciut inne na tył):

Źródło: allegro.pl

Hamulce powinny być oznaczone literkami R(ight) i L(eft), co odpowiada oczywiście stronie, po której powinny być przykręcone.Przy okazji zwróćcie uwagę na kierunek strzałek na klocku. Przykręcając je powinniście je ułożyć strzałką do przodu.


1. Odkręcamy przy pomocy odpowiedniego rozmiaru klucza stare klocki.


2. Wyjmujemy zużyty klocek.

Tak wygląda bez klocka. Słabą jakość tego zdjęcia zrzuciłabym na to, że zostało robione komórką, ale w dzisiejszych czasach komórki w telefonach są zbyt dobre ;) Dlatego zrzucę na trzęsące się ręce wkurzonego fotografa.


3. Wkładamy klocek gumą w stronę opony (inaczej i tak się nie da;)), strzałkami skierowanymi w przód i pod odpowiednim kątem, tak żeby po naciśnięciu dźwigni hamulca cały klocek był równolegle przyciśnięty do koła. Cały klocek ma przylegać do metalowej obręczy.


4. Zakładamy płaską nakładkę i dokręcamy zakrętkę najpierw palcami a potem pomagamy sobie kluczem. Operację powtarzamy po drugiej stronie opony.

Wcześniej nie miałam okazji wymieniać klocków i nawet się nad tym nie zastanawiałam, bo nie miałam roweru. Jak już przyszła na to pora okazało się to banalne.
Przednie hamulce działają dobrze, niestety po wymianie tylnych klocków dalej mam problemy z hamowanie i tym razem jest trzecia przyczyna: dźwignia hamulca. Moja jest zrobiona z kiepskiej jakości plastiku i zanim ja docisnę to cała dźwignia wygina się i przez to nie osiągam pożądanego efektu. Dźwignia, w razie wątpliwości wygląda tak:

Źródło: dream-bike.pl; niestety moja jest z plastiku a powinna być najlepiej taka jak na zdjęciu.

8 maja 2012

Korki we wtorki.

1. Szminkę można usunąć z jedwabnego materiału przy pomocy taśmy klejącej. W miejscu, które ubrudziliśmy pomadką naklejamy taśmę i zrywamy. Powtarzamy kilkakrotnie, jeśli to nie pomoże to plamę opruszamy talkiem lub kredą sproszkowaną i tym nacieramy do skutku.

2. Taśma klejąca jest też dobrym sposobem na czyszczenie pilniczka. Wystarczy nakleić ją, kilka razy przejechać wzdłuż pilniczka, żeby przywierała do każdej szczeliny i oderwać.


3. Farbę do malowania dzieciom twarzy można zrobić samodzielnie w domu. Mieszamy 1 łyżeczkę skrobi kukurydzianej, pół łyżeczki wody, pół łyżeczki tłustego kremu oraz 2 krople barwnika spożywczego. Malujemy twarze pędzelkiem a zmywamy za pomocą wody i mydła.

4. Za pomocą wacików (ale tych w kłębuszkach a nie patyczków ani kosmetycznych do demakijażu) można posprzątać w łazience trudno dostępne miejsca, np. między kafelkami albo przy kranie, gdzie osadza się kamień i uporczywy brud. Wystarczy je nasączyć wybielaczem i położyć lub przykleić przy pomocy taśmy klejącej. Zostawiamy tak na kilka godzin i przepłukujemy ciepłą wodą na koniec.

5. Ładny, świeży zapach w lodówce możemy przywrócić przy pomocy wacika nasączonego ekstraktem z wanilii (czasami sama dziwię się, że na coś tak prostego nie wpadłam; kupuje się odświeżacze specjalne do lodówek a tu taki domowy, prosty sposób).

7 maja 2012

Konkurs dla rowerzystów i moja przygoda z rowerem :)

Marka Dremel (dzięki której mogę wykonywać swoje projekty i współpracuję z nią, żeby nie było tu niedomówień i niejasności) zorganizowała konkurs na odpicowanie swojego roweru. Aby wziąć udział w konkursie należy polubić stronę Dremela na Facebooku i wysłać zdjęcie roweru wraz z opisem, co zostało w nim zmienione. Na stronie jest podana data 6 maja jako ostateczny termin wysyłania projektów, jednak wiem, że ten czas został wydłużony, więc jeszcze zdążycie!
Nagrodą jest wielofunkcyjne narzędzie marki Dremel 8200 Li-Ion.

Więcej informacji znajdziecie tutaj: https://www.facebook.com/DremelPolska/app_190322544333196

Zapraszam do wzięcia udziału jeśli macie pomysł na swój rower :) Możecie go podpisać grawerując napis, doczepić koszyk, przemalować - co tylko Wam wyobraźnia podpowiada. Myślę, że warto wziąć udział, bo to bardzo fajne narzędzie - mam, więc wiem, co mówię :) Ma moc! Dla domowych majsterkowiczów rozpoczynających swoją przygodę jest w sam raz.

Sama niedawno kupiłam używany rower i będę go powoli odnawiać, ale w konkursie nie będę brała udziału, bo ja już to narzędzie posiadam i nim właśnie będę majstrować. Jeśli będzie jakiś ciekawy efekt to na pewno Wam go pokażę. Jak dotąd największy efekt dało wypucowanie go ;)
W ogóle zauważyłam modę na jeżdżenie rowerem, a Wy?
Może to sprawka wysokiej ceny paliwa albo wreszcie staliśmy się ekologiczni, więcej ścieżek rowerowych, lepsze przepisy dla rowerzystów? Właściwie nieważne, dlaczego tak jest. Ważne, że JEST.
Sama dziś pierwszy dzień jechałam do pracy rowerem (mój pierwszy, własny rower w życiu!) i powiem Wam, że moim błogosławieństwem była sygnalizacja świetlna po każdej górce. Niestety do pracy mam cały czas pod górkę, ale za to z pracy z górki na pazurki! Muszę powiedzieć, że taka przejażdżka (no dobra, wysiłek dla moich zastanych, starych kości) wprawiła mnie rano w dobry nastrój i miałam więcej energii. Polecam!

5 maja 2012

Google Analytics od podstaw.

Post na życzenie → Agazmaluje :)

Aby korzystać z GA należy zarejestrować się na stronie http://www.google.com/intl/pl/analytics/ i dodać stronę swojego bloga. Jeśli będziecie mieli z tym problemy to piszcie do mnie.

Do czego służy Google Analytics bloggerom?

To narzędzie śledzi ilość odsłon naszego bloga, jego odwiedzin, bada zachowania czytelników, pokazuje nam źródło odwiedzin, czas spędzony na stronie itp., co postaram pokazać się na screenach poniżej. Te wskaźniki pomogą nam dopasować treść bloga do upodobań odwiedzających. Jeśli widzimy, że jakiś post cieszy się większą popularnością to możemy wywnioskować, że tego od nas oczekują i należy rozwinąć temat. Chcę powiedzieć, że Analytics będzie służył głównie blogerą, którzy chcą przy okazji zarobić na swoim blogu. W blogach czysto hobbystycznych statystyki mało kogo obchodzą, no może poza licznikiem odwiedzin, ale do tego nie potrzebny nam GA. Na dobrą sprawę to mamy też statystyki na koncie bloga, ale są mniej dokładne a i w moim przypadku różnią się od tych z GA. Które są lepsze...ciężko mi odpowiedzieć, ale chyba te z Analytics.

Nie będę omawiała bardzo szczegółowo wszystkiego, bo sama nie potrafię odczytać wszystkich danych, pokażę tylko to, co mnie interesuje na przykładach. Poza tym istnieją podręczniki w postaci e-booków dla tych bardziej zainteresowanych. Mnie aż tak to nie kręci ;)

Zacznę od pokazania Wam jak obserwować, co dzieje się na blogu w czasie rzeczywistym. Łukasz z Majsterkowo.pl/ wczoraj pokazał mi tę opcję i tak mi się spodobało, że potem siedziałam i gapiłam się na zmieniające się liczby (było co obserwować, ponieważ Łukasz polecił mnie na FB, więc ruch miałam moooooocno zwiększony - w jednym momencie miałam 25 osób na stronie, co ogólnie w ciągu 2 godzin dało mi ok. 600 odsłon! - wielka jest siła facebooka). 

Klikajcie na obrazki, bo to długaśne screeny są i nie zmieściłyby się.

U góry mamy zakładkę HOME, po lewej mamy CZAS RZECZYWISTY i wchodzimy na ZAWARTOŚĆ. Dzięki temu dowiemy się ile osób obecnie jest na naszej stronie i który konkretnie post jest czytany (4) - w moim przypadku strona główna. 


Teraz przechodzimy do drugiej zakładki u góry RAPORTOWANIE STANDARDOWE i tam już zostaniemy do końca :) Następnie klikamy po lewej stronie w ODBIORCY → OMÓWIENIE. Zmieniamy po prawej stronie u góry (4) zakres kalendarza, jeśli interesuje nas konkretny termin, w którym zauważyliśmy zwiększony ruch. U mnie był to 3/4 maja. 
W tym miejscu wyjaśnię, czym są odwiedziny i odsłony, bo to zawsze powoduje zamęt w głowie.
ODSŁONY - pojedynczy przypadek wczytania strony przez przeglądarkę. Parametr Odsłony podaje łączną liczbę wyświetlonych stron (w moim przypadku 3/4 maja - 649). Zaliczane są również wielokrotne odsłony tej samej strony (czyli ktoś czyta post z archiwum i nie zlicza tego jako kolejnej odsłony, tylko w ramach tej jednej)). (źródło: support.google.com)
ODWIEDZINY - to sesja w której użytkownik podjął aktywność na naszej stronie po 30 minutach nieaktywności, kontynuował przeglądanie strony na przełomie dnia, zmienił źródło (raz wszedł bezpośrednio na naszą stronę a raz np. z facebooka) w ciągu 30 minut od pierwszych odwiedzin na stronie. 

Różnica między odsłoną i odwiedzinami polega na tym, że odsłona to kliknięcie na stronę i opuszczenie jej po jakiejś krótkiej chwili a odwiedziny to powrót na naszą stronę użytkownika, który już raz wczytał naszą stronę. Trochę to zagmatwane, mam nadzieję, że jednak zrozumiecie. Jeśli to jest niejasne to może łatwiej wytłumaczyli to tutaj na przykładach: http://www.conversion.pl/blog/zmiana-definicji-wizyty-w-google-analytics/ - w końcu to oni są specjalistami od GA, nie ja ;)

Strony/odwiedziny - to parametr, który mówi o tym, że jeden odwiedzający podczas jednej wizyty przejrzał  niecałe 2 strony w moim przypadku.To tak jak wchodzimy na czyjegoś bloga na stronę główną i cofniemy się do starszych postów (klikniemy na "starsze posty" jeden raz, jeśli dwa razy to średnia powinna wynieść ok. 3 stron odwiedzonych podczas jednej wizyty itd.)
Unikalni użytkownicy - jest to liczba niepowtarzalnych odwiedzających. W moim przypadku oznacza to, że spośród 649 odsłon strony tymi, co byli u mnie pierwszy raz było 306 osób, a tymi, którzy bardziej zaangażowali się w czytanie bloga było 20 osób.


Klikając po kolei jak zaznaczyłam w zielonych ramkach dowiecie się, w jakim miejscu na ziemi najchętniej czytają Waszego bloga. Przy okazji widać, jaka jest średnia długość odwiedzin naszej strony. Piszę bloga po polsku, więc naturalne jest, że najwięcej odwiedzin pochodzi właśnie z Polski, ale Polacy mieszkający za granicą też czytują, tylko w mniejszości :)
Tutaj pokazał się jeszcze parametr WSPÓŁCZYNNIK ODRZUCEŃ - to procent odwiedzin tylko jednej strony lub odwiedzin, podczas których osoba opuściła witrynę po zobaczeniu strony wejściowej (docelowej). Ten współczynnik odzwierciedla jakość odwiedzin - wysoka wartość zazwyczaj oznacza, że strony wejściowe witryny nie są przez użytkowników uważane za trafne (support.google.com)



W zakładce technologia dowiemy się m. in. z jakiego systemu operacyjnego korzystają nasi czytelnicy, z jakiej przeglądarki (czasami dzięki temu możemy dopasować wygląda strony dla większości użytkowników, inaczej strona wczytuje się w Firefoxie a inaczej w Operze) lub jaką mają rozdzielczość ekranu. 


Tutaj ulubiona strona wszystkich, którzy są zainteresowani tym, co ludzie wpisują w wyszukiwarkę, żeby dostać się na naszego bloga. Google po tych słowach odnajduje naszą stronę. Obserwując to możemy wpisywać takie etykiety pod postami lub nadawać tytuły naszym postom.


W zakładce źródła odwiedzin widzimy, która forma promocji naszego bloga jest najskuteczniejsza. Do mnie wchodzicie głównie z google lub bloggera. Dopiero w czwartej kolejności jest Facebook, wynika to z faktu, że nie posiadałam wcześniej fanpejdża ani swojego konta na FB. W dalszej części (której nie widzicie) mam odesłania z bloga Tary, ThimbleLady i Bomimi. Oznacza to tyle, że zostawiając tam komentarze jako kobieta majsterkująca czytelnicy ich blogów wchodzą także na mój. 


Ten screen pokazuje popularność naszych postów. Dowiemy się ile razy został przeczytany konkretny post. 


Szybkość witryny to średni czas wczytywania się naszego bloga. Szybciej wczyta się na Chromie niż na Firefoxie. Na czerwono w ramce SZYBKOŚĆ WCZYTYWANIA STRONY klikając w ten wskaźnik zobaczycie, jak szybko wczytuje się konkretny post oraz przy okazji ile miał odsłon. Dzięki temu wiemy, że przy dużej ilości dużych zdjęć nasza strona wczytuje się wolniej. 

Taka wiedza powinna Wam starczyć. To podstawa podstawy :) Jest jeszcze masa opcji dla tych, którzy mają na swoich blogach reklamy, nie należę do nich, więc te wskaźniki mam nieaktywne. Nie zajmuję się też pozycjonowaniem strony, dlatego tego też nie omówię. Każdy kto się tym zajmuje jest na pewno mądrzejszy ode mnie w tej materii. 

Jestem ciekawa, ilu z Was dotarło do tego miejsca? (czytając całość oczywiście:P) :) Ciekawi mnie też, czy czymś Was zaskoczyłam, czy do wszystkiego sami doszliście. Podzielcie się proszę swoją wiedzą, jeśli macie jakieś doświadczenia z Google Analytics :)


P.S. Sama nie lubię taaaaaakich długich postów, wybaczcie! ;)