27 lipca 2012

Rowerowa Masa Krytyczna.

Słyszeliście o tym?

Jest to nieformalny ruch społeczny polegający na organizowaniu spotkań np. rowerzystów, kajakarzy (o innych nie słyszałam), które mają na celu zwrócenie uwagi władz i społeczeństwa na ignorowanie rowerzystów.

Rowerzyści spotykają się w konkretnym miejscu i czasie, i ruszają w trasę objazdową po mieście pod eskortą policji, czasami ulicami, czasami ścieżkami rowerowymi. W ten sposób rowerzyści chcą przekazać, iż potrzebne są nowe ścieżki rowerowe, należy remontować już istniejące oraz zwrócić uwagę kierowców na ruch rowerowy na ulicach. Taka impreza odbywa się raz w miesiącu w piątek w wielu polskich miastach.

Piszę Wam o tym, ponieważ byłam tam. Byłam i chcę pojechać znów. Inicjatywa warta wspierania.


Miłego weekendu!

8 komentarzy:

  1. W warsiawce Masa krytyczna niestety rewelacyjnie dezorganizuje ruch miasta w piątkowe popołudnia. Przez kilka lat mieszkałem perzy końcu trasy Masy Krytycznej, która przejeżdżała ponad pół godziny. Trochę zmienia perspektywę jak musisz dziecku wytłumaczyć, że na kolację musi poczekać jeszcze 30 min w samochodzie, ponieważ rowerzyści chcą zwrócić na siebie uwagę.
    Jak zwykle, punkt widzenia zależy...

    Ale gratuluje zaangażowania. To musi być fajne przeżycie :)

    Pozdrawiam
    -- Andrzej

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe przedsięwzięcie i fajny opis :)
    Szkoda, że nie mogłam tam być ( jako widz oczywiście :D ), z chęcią ujrzałabym tą rowerową masę :))
    Choć to nie blog modowy, nie byłabym sobą, gdybym nie skomentowała ubioru :P.Swietnie wyglądałaś, bardzo podobają mi się Twoje spodnie :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zawsze miło słyszeć, choć nie blog modowy ;)

      Usuń
  3. wczoraj taka masa krytyczna koło mnie przejeżdżała :) nawet z prezydentem miasta (bez kasku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups, ja też bez kasku, ale ja nie prezydent ;)

      Usuń
  4. Rudzia ma rację - portki super!:D
    u mnie o takiej akcji nie słyszałam, a może nie zwróciłam uwagi...muszę się zainteresować..też jeżdżę na rowerze, ale mieszkam pod miastem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. super sprawa! gdybym ja siadła na rower i przejechała 20 km to musieli bym mnie chyba odrywać od roweru na finiszu, bo sama nie maiłabym już grama sił :) podziwiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałabyś radę, najwyżej rower prowadziłabyś do domu po prostu :) Poza tym ludzie mijające swoje domy odbijali i nie kończyli trasy, więc i taki patent dobry :)

      Usuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję, każdy mnie cieszy :)

Zapraszam do czytania komentarzy czytelników pod postami, ponieważ można tam znaleźć dodatkowe porady i rozwiązania.