29 sierpnia 2012

Ramka do zdjęć - DIY.

Sama nie wiem, czy nazwać to ramką czy stojakiem na ramkę/zdjęcie/pocztówkę...Zobaczycie - ocenicie :)

Potrzebne będą:
narzędzie wielofunkcyjne Dremel 8200
Dremel VersaTip
1 miedziana rurka
1 plastikowy grzbiet wsuwany
cyna
miara
okulary ochronne
papier ścierny
tekturowa ramka

1. Mierzymy długość naszej ramki i zaznaczamy tą odległość na miedzianej rurce. Tniemy 2 elementy tej samej długości. W moim przypadku było to 18 cm. Tniemy też 2 krótsze końcówki jako podstawki do ramki o długości mniej więcej 2 cm.
2. Szlifujemy końcówkę papierem ściernym lub Dremelem, żeby nie skaleczyć się o nią.
3. Następnie w końcówkach obu rurek po jednej stronie wycinamy wgłębienie (niezbyt głębokie), jakbyście chcieli rurkę przeciąć w poprzek. Łatwiej zrozumiecie o co chodzi ze zdjęcia :) Otrzymacie mniej więcej taki efekt jak na drugim zdjęciu.Nie musi być bardzo równo, chodzi tylko o to, żeby krótsza rurka mogła zaczepić się o drugą, dłuższą podczas lutowania.
4. Lutujemy krótszy element z dłuższym przy pomocy cyny. Najpierw rozgrzewamy miedziane rurki a potem przykładamy cynę do miejsca złączenia. Łączymy je pod niewielkim kątem. Operację powtarzamy na pozostałych dwóch elementach pilnując, żeby były zlutowane pod tym samym kątem.
5. Oczyszczamy elementy po lutowaniu z resztek cyny przy pomocy szlifierki Dremela.
 
Powinniśmy otrzymać 2 elementy:
6. Później tniemy plastikowy grzbiet w takich samych wymiarach jak dłuższe miedziane rurki, czyli 18 cm. Również potrzebujemy 2 elementy.
7. Frezem w obu plastikowych elementach po jednej stronie żłobimy w poprzecznym przekroju niewielkie wycięcie. Głębokość ma być mniej więcej taka, żeby miedziana rurka mogła się tam schować.
8. Miedziane rurki chowamy w plastikowych grzbietach i w grzbiet wsuwamy tekturową ramkę. Znów łatwiej będzie pokazać to na zdjęciu niż opisać ;) Zauważcie, że żłobienia w grzbietach są na dole i okalają miedzianą rurkę, tak żeby ramka była stabilniejsza.
 Finalny produkt wygląda następująco:

Zamiast niebieskiej ramki możecie wsunąć kartkę pocztową, większe zdjęcie. Jeśli skorzystacie z ramki to zdjęcie musi być odpowiednio duże lub należy przymocować mniejsze zdjęcie dodatkową tekturką od tyłu. 
Ten projekt nie był na tyle trudny w wykonaniu, co poprzednie, ale ciężej było go opisać, dlatego wybaczcie, jeśli coś napisałam niezbyt konkretnie.


28 sierpnia 2012

Jak odczytać wynik pomiaru hamulców?

Ostatnio byłam zmuszona zadbać o hamulce w samochodzie. Po naprawie otrzymałam rachunek i wydruk z urządzenia, które dokonało pomiaru skuteczności hamulców. Zobaczyłam i nie zrozumiałam. Wypytałam i teraz chcę się z Wami tą, moim zdaniem potrzebną, wiedzą podzielić :)

Podstawowe informacje o hamulcach w samochodzie.
Samochód posiada hamulce przednie i tylne. Przednie są uruchamiane przez naciśnięcie pedału hamulca, tylne przez naciśnięcie pedału i zaciągnięcie hamulca ręcznego. Są dwa typy hamulców: tarczowe i bębnowe. Tarczowe działają na zasadzie zaciskania klocków hamulcowych (tak jak np. w rowerze). Bębnowe natomiast posiadają rozpieracz szczęk odpowiedzialny za dociskanie ich do bębna, co powoduje hamowanie. Każdy samochód może być wyposażony albo we wszystkie tarczowe albo bębnowe albo z przodu inne i z tyłu inne - czyli pełen przekrój. W tarczowych jest łatwiejszy dostęp, aby wymienić zużyte klocki hamulcowe.Tyle teorii.
Mam nadzieję, że wszystko jest jasne i nie czyta tego żaden mechanik, żeby mnie zaraz za coś skrytykować ;)

Poniższe zdjęcia wydruków przypominają trochę wyniki analizy krwi ;) Jeśli nie stanowi dla Was problemu odczytanie tych wyników to z hamulcami też dacie rade! Wydruk jest na jednym długim pasku papieru, ale ja podzieliłam sobie zdjęcie na dwie części dla jasności przekazu.

Jak odczytać pomiar hamulców?

Wydruk dotyczy obecnego stanu moich hamulcy po dokonaniu naprawy.
W niebieskich kółkach zaznaczyłam, czego dotyczą poniższe pomiary. Pierwszy to hamulec przedni (PRZOD). [N] - oznacza, że dotyczy hamulca nożnego. L i P to odpowiednio pomiary dla lewego i prawego hamulca. Trójkąt obok L oznacza deltę czyli różnicę między obydwoma hamulcami. Im mniejsza różnica tym lepiej. Jak widzicie pomiar jest podany w procentach. Na początku naciskania pedału hamulca różnica wynosi 21%, ale w miarę dociskania go do "dechy" różnica ta zmienia się dając najpierw 3%, potem 4% a ostatecznie 5%. Wynik nie może być podany bez pośrednich pomiarów, ponieważ tak jak podczas jazdy samochodem po naciśnięciu hamulca pojazd nie staje w miejscu tylko ma pewną drogę hamowania.
Analogicznie sytuacja wygląda z tylnym hamulcem. Pamiętajcie, że to ostatni wynik ma znaczenie, czyli u mnie w tylnym nożnym hamulcu 6%.
Został też zbadany hamulec postojowy, czyli ręczny. Ostateczny wynik to 18%. Czy to dużo, czy mało dowiecie się przy kolejnym zdjęciu, gdzie będzie podsumowanie i podane normy.
Zacznę od skrótu D.M.C. -  dopuszczalna masa całkowita, czyli tyle waży nasz samochód ;)
Hamulec roboczy to ten, który działa po naciśnięciu pedału hamulca (czyli przedni i tylny). Wskaźnik skuteczności dla niego wynosi 95% czyli bardzo dużo, co oznacza, że mam bardzo dobre hamulce. S. OSOB. MIN. to minimalny wskaźnik skuteczności hamulca w samochodach osobowych, który wynosi 52% (patrząc na liczby to ta wartość wydaje się niska, bo co to jest 2 punkty procentowe powyżej połowy? No, ale podobno nie można tego w ten sposób odczytywać...co nie oznacza, że nadal to dla mnie jest normalne ;)). Delta L-P to różnica między lewym i prawym hamulcem, która u mnie wynosi 6% (bierze się pod uwagę wyższy pomiar, u mnie przedni wynosił 5%). Jeśli chodzi o normę w różnicy między lewym a prawym hamulcem to maksymalnie może ona wynosi 30%.
Jeżeli chodzi o hamulec postojowy, czyli ręczny to wskaźnik skuteczności wynosi w moim aucie 51%, gdzie minimalnie hamulec postojowy może mieć skuteczność 16%. Mój samochód ma po naprawie dużo większą skuteczność niż minimalną. Różnica między lewym a prawym hamulcem wynosi 18%.
Ważne, żebyście nie mylili wskaźnika skuteczności z różnicą między lewym a prawym hamulcem. Dla Was najważniejszy jest właśnie wskaźnik skuteczności hamulców i to, jaka jest norma.

Dlaczego warto umieć odczytać takie dane?
To proste, żeby nie dać się oszukać. Przy okazji będziecie zorientowani w temacie podczas kolejnego badania technicznego. Poza tym chyba nie jest to aż tak trudne, żeby tego nie wiedzieć ;)

Mam nadzieję, że przyda Wam się ta wiedza kiedyś i chociaż niektórzy przeczytają do końca :)

26 sierpnia 2012

O ABSach, EDSach i innych zagadkowych systemach samochodowych ;)

Dziś post dla tych, którzy chcą rozumieć ogłoszenia motoryzacyjne i dla tych, którzy będąc świadkami rozmowy o samochodach nie chcą czuć się całkiem zieloni w temacie ;)
Większość z nas zna skróty ABS, ASR, EDS i inne, ale podejrzewam, że na tym wiedza się kończy...coś gdzieś słyszało się, może nawet wiemy, że dotyczy to samochodów, ale o co właściwie chodzi z tymi tempomatami i innymi immobilizerami? Nie ma obawy, będzie krótko i konkretnie - broń Boże nie traktujcie tego, jako wiedzy eksperckiej tylko bardzo ogólnie :)

ABS (ang. Anti-Lock Braking System) - układ zapobiegający blokowaniu kół podczas hamowania.
Co może spowodować hamowanie na zablokowanych kołach? Np. brak kontroli nad kierunkiem jazdy, wirowanie samochodu czy ściąganie w bok.

ASR  (ang. Acceleration Slip Regulation, pokrewne nazwy stosowane przez różne koncerny tego systemu to rónież TCS, ASC+T, TC - system kontroli trakcji, którego celem jest niedopuszczenie do nadmiernego poślizgu kół w trakcie przyspieszania; pewnie znacie z filmów (i nie tylko) motyw, gdzie kierowca chce gwałtownie ruszyć z miejsca a koła boksują w miejscu - właśnie ten system ma temu zapobiec. 

EDS (ang. Electronic Differential Lock) - jest to system, który nie działa bez układu ABS, ponieważ korzysta z jego czujników i systemu hamowania; jest to układ kontroli trakcji, jeśli obroty kół są różne to wyhamowuje automatycznie to szybsze, powoduje to m.in. że koła napędowe nie wpadają w poślizg.

ESP (ang. Electronic Stability Program) - program stabilizujący tor jazdy podczas pokonywania zakrętów, jeśli system wykryje tendencję do wyślizgnięcia się auta z zakrętu to automatycznie przyhamuje jedno lub kilka kół.

Immobilizer - zabezpieczenie przed niepowołany uruchomieniem samochodu, jest to elektroniczny kod zapisany na płytce elektronicznej (płytka może znajdować się w kluczyku lub osobno), który przykłada się do czytnika umieszczonego w aucie (lub na zasadzie karty zbliżeniowej), po odczytaniu i porównaniu danych z kluczyka, które oczywiście muszą się ze sobą zgadzać, można uruchomić pojazd.

Tempomat - urządzenie utrzymujące stałą prędkość pojazdu bez względu na to, czy jedziemy z górki czy pod górkę; ze względu na bezpieczeństwo nawet po delikatnym naciśnięciu hamulca urządzenie zostanie wyłączone; z kolei po wciśnięciu pedału gazu podczas korzystania z tempomatu pojazd przyspiesza a po jego zwolnieniu wraca do prędkości przez nas ustawionej na tempomacie, urządzenie idealne na autostrady, to kierowca decyduje, czy chce jechać przy pomocy tego urządzenia czy nie, można je w każdej chwili włączyć i wyłączyć

23 sierpnia 2012

Gadżety domowe.

Jeśli macie dzieci to również je ucieszy ten gadżet a może głównie je? Hula Hop nie zajmuje dużo miejsca, można schować pod łóżko albo za szafę, ale warto mieć w domu. Nie jest drogie a potrafi zdziałać cuda z naszą talią i nie tylko. Trening hula hopem należy poprzedzić np. 30 minutowym szybkim marszem lub innym wysiłkiem, który lubicie a potem już zostaje kręcenie przez 20 minut. Mięśnie najpierw trzeba rozgrzać. Dla dzieci to zabawka a dla Was przyrząd do ćwiczeń czyli wilk syty i owca cała. Widziałam na Youtube filmiki, gdzie dziewczyny nawet tańczą z hula hopem. Początki mogą być trudne, ale uważam, że jest to przyjemne rzeźbienie sylwetki. Kupcie takie bez kuleczek w środku, bo oglądając ulubiony 20 minutowy serial nic Wam nie będzie zakłócało spokoju. Wiem, że są takie z wypustkami, cięższe i z bajerami, ale moja koleżanka fizjoterapeutka mówi, że najlepsze jest zwykłe lekkie plastikowe o małej średnicy. Ciężkie spadając narobi hałasu a przez to z wypustkami nabawicie się siniaków na brzuchu, więc chyba nie warto...Wiem, że to przyrząd stary jak świat, ale warty odświeżenia. Kosztuje grosze i ma same plusy :)Macie w domu, ćwiczycie z nim? Oj chciałabym tak umieć jak na filmiku poniżej, oj chciałabym...

Źródło: kanał użytkownika filmowypoznan
Kolejny gadżet będzie dla użytkowników komputerów stacjonarnych, kiedyś zwanych osobistymi a teraz mam wrażenie, że bardziej osobiste są jednak laptopy ;) Nadstawka na klawiaturę, na której położycie kubek i jedzonko. Jedyny minus, choć może to akurat nie jest do końca wada to fakt, że musimy nauczyć się pisać bezwzrokowo, ale w dzisiejszych czasach to powinno być standardem. Plusem jest brak okruszków na klawiaturze i łatwiejsze utrzymanie w czystości. Niestety nie wiem, jakie jest to wysokie i czy np. każde ręce zmieszczą się pod spód oraz czy obudowa na klawiaturę nie przeszkadza w pisaniu. Tak, czy owak chciałam Wam zaprezentować taką nowinkę (już nie taką nową swoją drogą, ponieważ dość dawno się z tym spotkałam).
Źródło zdjęcia.
Dziś natrafiłam na wesoły gadżet, podpórka pod stopę do golenia nóg pod prysznicem na przyssawkę ;) Z jednej strony rozbawiło mnie to a z drugiej uważam, że może być całkiem użyteczne. Sami oceńcie, czy przydałoby się Wam w domach. 
Źródło zdjęcia.
Na przyssawkę pod prysznic jest również radio na baterię, które jest wodoodporne. To dla lubiących muzykę w każdej części domu, nawet w łazience :)
Źródło zdjęcia.
Co raz mniej ciepłych dni przed nami, więc dwa ostatnie gadżety dla zmarzluchów. Pierwszy to ogrzewacz do rąk. Są one w różnych kształtach, kolorach i rozmiarach. Przydatne na dworze w chłodne dni. Aby serduszka dały ciepło należy nacisnąć blaszkę, która inicjuje krystalizację roztworów przesyconych. Serduszko pęcznieje i z cieczy zamienia się w ciało stałe wydzielając ciepło. Żeby proces odwrócić podgrzewamy je we wrzątku aż do całkowitego rozpuszczenia kryształków. Bardzo fajna rzecz na prezent.
Źródło zdjęcia.
Źródło: kanał użytkownika 2moteb - tu zobaczycie jak to działa, ale niestety nie poczujecie tego ciepła ;)
Drugi gadżet to koc snuggie z rękawami. Tutaj chyba nic dodać nic ująć, zdjęcie powie wszystko. Uważam, że jest genialny w swojej prostocie. Kto nie lubi być przykrytym i jeszcze mieć swobodę ruchów?
Źródło zdjęcia.
 

21 sierpnia 2012

Link.

http://www.joemonster.org/art/20838/Fabryka_sprytnych_wynalazkow_ktore_i_ty_mozesz_wymyslic

Warto poczytać, bo można sobie podreperować budżet swoimi wynalazkami :) Może Łukasz z Majsterkowo.pl skorzysta? :)
Link otrzymałam od Alicji. Uważam, że świetnie wpisuje się w tematykę bloga :) Dziękuję!

16 sierpnia 2012

Gadżety domowe.

Chodzi za mną od dłuższego czasu chęć na zrobienie (a jeśli nie starczy chęci i umiejętności) to na kupienie stolika do laptopa. Jest tyle ciekawych modeli na rynku. Taki stolik jest też dobry jako taca (np. dla tych, co lubią jeść śniadania w łóżku). Mnie przekonuje model ze składanymi nóżkami, ponieważ zajmuje mniej miejsca, kiedy jest nieużywany. Do laptopa wybrałabym taki z małą wentylacją od spodu. Musicie też wziąć pod uwagę wielkość blatu i miejsce na kabel zasilający oraz rozstaw nóżek i wysokość stolika. Dobrze, gdyby było regulowane nachylenie stolika. Poniżej wklejam Wam kilka, moim zdaniem, interesujących propozycji.
Poniższy jest dość ciekawy, ale jak dla mnie ciut przekombinowany. Ma być prosto i bezpiecznie. Co prawda ma ogranicznik, żeby laptop nie zsunął się, ale przy moich zdolnościach i tak by spadł albo wylałaby mi się herbata. Powierzchnia wydaje się być śliska a całość dość toporna. Moim zdaniem niepotrzebna jest szuflada ani miejsce na herbatę (w końcu stolik do laptopa - po co kusić los wylaniem napoju?). Nie wydaje mi się, żeby korzystanie z takiego stolika należało do takich bezproblemowych.
Źródło.
Źródło.
Powyższy z kolei idealny do laptopa, ale żeby spełniał funkcję 2w1 to już nie bardzo, bo śniadania to chyba nie zjemy na nim, choć podejrzewam, że może być całkiem wygodny.

Poniższy też nie spełnia obu funkcji i jest bardziej meblem niż dodatkiem, więc odpada. Choć nie twierdzę, że nie jest wygodny.

Źródło.
Jakoś w tej grupie nie widzę dla siebie stolika idealnego...może Wy macie jakiś pomysł albo korzystacie z takiego sprzętu?

Będąc w temacie stolików kolejna rzecz, która gdzieś tam chodzi mi po głowie - stolik (nakładka) na wannę. Nie wydaje mi się, żeby trzeba było kogoś przekonywać do takiego rozwiązania. Pecha mają Ci, którzy mają prysznic z brodzikiem, ale dla nich pewnie też są ciekawe rozwiązania :)

Źródło.
Źródło.
Źródło.
Powyższy stojak prezentuje się bardzo solidnie, ale nie wiem, czy wybrałabym drewniany. Poza tym nie każdy ma tak prosto zakończone brzegi wanny i warto by dodać do tego stolika gumowe nakładki, co by się nie ślizgał po całej długości. Przy wyborze należy kierować się szerokością wanny i właśnie tym, w jaki sposób jest wykończona podpórka na brzegi.

Jeśli musiałabym zadowolić się tylko prysznicem to zdecydowałabym się (gdyby fundusze pozwoliły) na deszczownicę. Może być montowana przy ścianie lub sufitowa. Dla tych, którzy lubią dodatkowo ciekawe efekty świetlne powstała deszczownica z LEDami.

Źródło.
Źródło.
Źródło.

15 sierpnia 2012

Pendrive.

Kupując pendrive'a nie wyrzucajcie paragonu (przynajmniej nie od razu). Najpierw należy sprawdzić jego pojemność w domu.

Nie wystarczy podłączyć do komputera i zobaczyć ile pamięci wykrywa. Możemy to łatwo sprawdzić w inny sposób. Tworzymy w komputerze folder i wrzucamy tam pliki, które dadzą nam łączną pojemność odpowiadającą wielkości naszego pendrive'a. Zaraz po zakupie formatujemy pamięć USB a później nagrywamy te dane. W ten sposób sprawdzimy, czy rzeczywiście ma tyle miejsca, ale to nie wszystko. Należy jeszcze sprawdzić, czy te dane będziemy mogli odtworzyć z pendrive'a. Zdarza się tak, że nagra nam wszystkie dane, ale będą one tylko obrazem folderu a do plików nie będziemy mieli żadnego dostępu.

Poza tym przykładowo mamy pendrive o pojemności 8 GB, ale w rzeczywistości system wykrywa 7.8 GB. Nie traktujemy tego jako błędu. To normalna sprawa, więc nie dajcie się zwariować.

Jeśli będziecie kupować pamięci USB z promocji, nieznanych firm, w markecie - wykonajcie to, co Wam napisałam. Jeśli coś będzie nie tak - oddacie. Pendrive ma nam dawać pewność przechowywania danych, jeśli tego nie gwarantuje to nie spełnia swojej funkcji a to znaczy, że musimy go zwrócić.

14 sierpnia 2012

Na dobry dzień :)

Jak się uda już jutro (lub pojutrze) dam Wam garść przydatnych informacji na temat pendrive'ów (jak to się odmienia?), bo ostatnio dowiedziałam się ciekawych rzeczy w tym temacie, które powinny się Wam przydać.

Na dziś filmik, dla tych których tęsknią za lazy friday :)

Źródło: kanał użytkownika Simon's cat

9 sierpnia 2012

Gadżety domowe.

Dziś mały jubileusz - przed Wami setny post. Sama się nie spodziewałam, że mam tyle do przekazania ;) "Święto" świętem, ale post napisać trzeba :D

Nie wiem, czy można nazwać to gadżetem, ale nigdy nie żałowałam kupna PUFY. Dostałam w gratisie nawet podnóżek. Pufa wypełniona jest granulatem, obszyta eko-skórą. Kupiłam ją, kiedy jeszcze nie było takiego wyboru materiałów, kolorów, faktur, ale przecież to nie ma wpływu na wygodę :) Poleca się takie siedzisko kobietom w ciąży, ale moim zdaniem nie jest to najwygodniejsze dla nich. Komfortowo się siedzi, dopasowuje się idealnie do ciała i odciąża kręgosłup, ale wstać z tego jest bardzo ciężko. Mam rozmiar XXL. Fakt, że zabiera sporo miejsca w pokoju, ale jest to ulubiony mebel moich gości. Na siłę usiądą w niej 2 osoby, ale wygodniej samemu. UWAGA! Nie polecam używania w trakcie nauki, ma wysokie właściwości usypiające ;) Poza tym, że po ok. 3 (może 4, już nie pamiętam kiedy kupiłam) latach porysowała się od przesuwania po podłodze (ponieważ nie zawsze leżała na dywanie), łatwo zachować ją w czystości. Jest też ulubionym meblem kota i podpórką dla głowy mojego psa ;) O dziwo kot nie wbija pazurków w materiał.
Dzieci też mają frajdę, chociaż Adaś był ciut za mały wtedy, żeby wygrać z pufą nierówną walkę. Zapadał się i każdy dodatkowy ruch zakopywał go głębiej ;)

Rozwiewam wszelkie wątpliwości czytających, Adaś nie jest moim dzieckiem ;)
Ten gadżet nie jest wcale domowy a bardziej samochodowy - poduszka podwyższająca do auta. Świetna dla niskich osób lub dla jeżdżących wielkimi samochodami a siedzącymi prawie na ziemi ;) Niektórzy to lubią, ja jednak wolę siedzieć wyżej i mieć lepszą widoczność. Jest dość miękka, ale nie ugina się za mocno pod ciężarem ciała. Ma pasek, który zapina się wokół oparcia fotela i można regulować jego napięcie. Nie przesuwa się w czasie jazdy (przynajmniej ja nie miałam z tym problemu). Wiem, że większość samochodów ma duże możliwości dopasowania pod siebie ustawień fotela i kierownicy, ale jeśli ktoś ma z tym problem to jest to rozwiązanie dla niego. Poza tym wyobraźmy sobie, że jedziemy autem, które ma nisko osadzone siedzenia. Wysiadanie z takiego dołka nie należy do najprzyjemniejszych i właśnie ta poduszka może być rozwiązaniem - nawet dla pasażerów. Są też poduszki, które mocujemy do oparcia, żeby kręgosłup w czasie jazdy nie męczył się.
Jeździłam jakiś czas z tą poduszką, ale później brat zabierał mi samochód, poduszkę zdejmował i gdzieś mi odłożył. Nie miałam czasu szukać, wsiadłam, pojechałam i przyzwyczaiłam się jakoś ;)

Źródło zdjęcia.

Jak już przy gadżetach samochodowych jesteśmy to chcę Wam pokazać torbę do bagażnika (na rzepy). Dzięki niej zakupy nie będą się turlały po całym bagażniku. Można też wykorzystać ją jako organizer na narzędzia i przedmioty, które powinniśmy wozić ze sobą w aucie. Jeżeli zakupów nie wozimy to można ją złożyć i zajmuje niewiele miejsca. Torby są usztywniane, więc nic nie powinno się przewrócić. Widziałam gdzieś takie, które można ze sobą zabierać. Odczepiamy jedną, bierzemy do sklepu, wkładamy zakupy i przyczepiamy do bagażnika z powrotem, są one mocowane na rzepy.

Źródło zdjęcia.

Z racji tego, że rozpisałam się o trzech gadżetach i więcej czytania moglibyście nie znieść, na dziś to koniec. Życzę Wam już teraz miłego weekendu, bo szykuje mi się jutro już ostatni wyjazd weekendowy tych wakacji. Oby Wam pogoda dopisała...i mi też ;)

7 sierpnia 2012

Co oznaczają symbole na naczyniach kuchennych?

Dziś taki praktyczny post, bo mam wrażenie, że ostatnio trochę się opuściłam z dodawaniem takich przydatnych informacji. Spieszę nadrabiać! Będzie kilka oczywistości i mam nadzieję, że dla niektórych kilka nowości.

Niestety nie na wszystkich naczyniach w domu znajdziemy informację, czy dany pojemnik nadaje się do zmywarki albo do mikrofalówki, czy możemy w nim mrozić potrawy itp. Jeśli już mamy takie oznaczenia to często też nie znajdują się one od spodu na naczyniu tylko na opakowaniu po nim, które wyrzucamy. Produkty z Ikei (i między innymi to mi się w nich podoba) takie oznaczenia mają na opakowaniu jak i od spodu naczynia. Jeśli wyrzuciliście opakowanie i nie macie pewności, co z naczyniem robić specjalnie dla Was podpowiedź.

Czego nie należy myć w zmywarce?

Unikajmy wkładania ostrych noży do krojenia, ponieważ będą się stępiać. Zwykłe noże, które znajdują się w zestawie bez problemu powinniśmy móc myć. Jeśli nie to na pewno producent Wam o tym napisze. Aluminiowych blach do pieczenia też radzę nie myć. Z ceramicznymi, silikonowymi albo takimi, które posiadają nieprzywierającą powłokę nie ma tego problemu. Nie myjcie też cennych kryształów z domowej kolekcji. Oczywistym jest też, żeby patelni z powłoką teflonową nie wkładać do zmywarki, za to wolno te z powłoką ceramiczną. Jednak jestem sceptycznie do tego nastawiona. Zwłaszcza, że te ostatnie myje się dość łatwo. Desek z drewna także nie myjemy, co również nie jest odkrywcze dla Was :)

Zasady dotyczące kuchenki mikrofalowej.

Absolutnie nie wkładamy metalowych misek czy sztućców. Nie polecam też podgrzewania potraw w miseczkach, które są wyszczerbione albo pęknięte. Jeśli przykrywamy potrawy to unikajmy przykrywania folią spożywczą, lepiej zastąpić to ręcznikiem papierowym, filtrem do kawy czy papierem śniadaniowym (tylko jeśli nie używamy funkcji grilla!). Odpada też folia aluminiowa i aluminiowe pojemniki, w których znajdują się potrawy pakowane na wynos. Słyszałam też, że jeśli za mocno podgrzejemy napój, od razu go wyjmiemy i będziemy chcieli zamieszać metalową łyżeczką możemy zostać poparzeni, ponieważ gorąca ciecz może nam rozprysnąć (potwierdzę to u źródła i napiszę dokładnie dlaczego tak się dzieje, coś mi świta, że chodzi o wysokie ładunki elektryczne, ale nie chcę wprowadzać w błąd).

Znaczenie symboli.





Pierwszy symbol pewnie znacie. Informuje nas o tym, że naczynie jest przystosowane do kontaktu z żywnością.
Ten z kolei jest umieszczony na dnie garnka i oznacza, że naczynie nadaje się do kuchenek z płytą indukcyjną, ale można także używać na zwykłych płytach gazowych.
Na dnie powyższego garnka mamy sporo różnych symboli, co oznacza że jest to super ekstra garnek do zadań specjalnych ;) A więc po kolei:
1 - można myć w zmywarce
2 - nadaje się do używania na kuchenkach gazowych
3 - płyta indukcyjna (ale to już wiecie z poprzedniego obrazka)
4 - płyta ceramiczna
5 - płyta żeliwna
6 - do stosowania w piekarniku (ponieważ łącznie z uchwytami wykonany z metalu)
7 - do kontaktu z żywnością


Ostatnie oznaczenia z plastikowego pojemnika:
1 - można myć w zmywarce
2 - nadaje się do kuchenek mikrofalowych
3 - zamrozimy w tym żywność

3 sierpnia 2012

Gadżety domowe.

Kilka słów wstępu.

Większość z Was zdecydowała o tym, że chcecie u mnie poczytać o gadżetach domowych. Niech więc tak będzie :) Dla tych zainteresowanych samochodem również będę miała dobrą wiadomość,  postaram się napisać raz po raz coś na ten temat, ale na pewno z mniejszą regularnością.
Nie wiem też, czy uda mi się prowadzić mój cykl w konkretny dzień tygodnia, jak to było z korkami we wtorki. Zobaczymy. Macie też tak, że jeśli musicie coś robić regularnie i zobowiązujecie się do tego to potem Wam to ciąży i odechciewa Wam się, tracicie zapał? Tak miałam właśnie w te wtorki, czułam że mam do wykonania zadanie domowe a przecież już dawno skończyłam szkołę ;)! Dlatego bez zobowiązań i na luzie tym razem, ponieważ blog ma być przyjemnością obustronną. Zgadzacie się ze mną?

O tym, czego możecie spodziewać się po tym cyklu.

Przede wszystkim będzie o sprzętach bez których nie wyobrażam sobie domu, które chciałabym posiadać. Będzie o tanich gadżetach, droższych, tych oczywistych i mniej oczywistych, ładnych, dizajnerskich, ciekawych, o sprzętach ułatwiających codzienne czynności, sprawiających radość, które pomagają się nam zrelaksować po pracy i ciężkim dniu. Postaram się też, żeby było krótko i na temat - nie będę zanudzać szczegółami technicznymi (ciągle obiecuję Wam krótko i na temat a potem wychodzi mi coś zupełnie odwrotnego jak np. teraz;)).

Gadżety kuchenne.

Dziś będzie jedna z wielu części poświęcona sprzętom kuchennym. Nie wyobrażam sobie kuchni przede wszystkim bez ekspresu do kawy bądź kawiarki. Więcej na ten temat pisałam TUTAJ. Oczywiście w tym pakiecie nie może zabraknąć też spieniacza do mleka lub dyszy w ekspresach ciśnieniowych lub dla wygodnych jest też zestaw, który przy pomocy jednego przycisku robi za nas piękną kawę ze spienionym mlekiem. Może być to ekspres na kapsułki (bardzo ładny z resztą, ale cena kapsułek nas dobije) np. Krups Dolce Gusto.

Źródło zdjęcia.
 Może być to też bardziej tradycyjny ekspres ciśnieniowy z pojemnikiem na mleko np. De Longhi:

Źródło zdjęcia.
Na ten temat już wypowiadałam się w poście, który Wam podałam wyżej. Nie traktujcie tego jako reklamę tych produktów, nie polecam ich (ani nie nie polecam ;)). Nie mam ich w domu, nie używam, nie używałam. Widziałam w telewizji kilka testów, porównań i szczerze mówiąc mam wrażenie, że jeśli nie możecie sobie pozwolić na sprzęt z wyższej półki to nie warto kupować tego typu sprzętów wcale. U mnie świetnie sprawdza się kawiarka Bialetti i spieniacz do mleka.
Gdybym jednak miała nieograniczony budżet na ten cel i dużo czasu od rana na parzenie kawy to pewnie pomyślałabym nad takim, który posiada młynek do kawy, podgrzewacz na filiżanki, pozwala na ustawienie grubości mielenia ziaren, temperatury wody, temperatury spieniania mleka  itp. W tej kategorii mamy taką perełkę:

Źródło zdjęcia.
Dobrym kuchennym sprzętem jest też kubek termiczny.Bardzo często jesienią i zimą na wieczór wlewam do niego gorącą herbatę lub kakao. Na zagranicznych serialach można też zobaczyć, jak wlewają sobie rano na drogę kawę z ekspresu. W domu uruchamiają ekspres, przelewają do kubeczka i w drogę do pracy! No bo jak często możecie wypić w pracy pyszną kawę? Moja koleżanka nawet taki kubek wkładała do torebki i na przystanku popijała w co mroźniejsze dni. Te kubki są nie dość, że praktyczne to jeszcze mogą być bardzo ładne :)

Źródło zdjęcia.


Źródło zdjęcia. 
Jeszcze są kubki termiczne z grzałką do podłączenia pod port USB do komputera lub w miejsce zapalniczki w samochodzie. To już mi się wydaje małą przesadą, tak samo jak podgrzewacz pod kubek, również pod USB.

Źródło zdjęcia.
Źródło zdjęcia.

Chcielibyście mieć któryś z gadżetów? Posiadacie jakiś i jesteście z niego zadowoleni? Dajcie mi też znać, czy z takiej formy cyklu o gadżetach jesteście zadowoleni, czy może spodziewaliście się czegoś innego?

2 sierpnia 2012

Pomysły na nowy cykl.

Mam dwa pomysły na nowy cykl postów zamiast korków we wtorki. Pierwszy pomysł to ogólnie pojęte gadżety domowe ułatwiające życie. Drugi pomysł dotyczy postów samochodowych. Ogólnie byłoby o zabezpieczeniach antykradzieżowych, różnych wspomagaczach jazdy, ułatwiaczach parkowania itp. Co o tym sądzicie? :)