29 września 2012

Klosz lampy - DIY.

W tym przypadku DIY oznacza, że nie kupujemy klosza w sklepie tylko robimy prawie sami. Prawie, bo kobietom zdecydowanie będzie potrzebna męska siła. No...chyba że są tu jakieś siłaczki? :)

Potrzebne będą:

narzędzie wielofunkcyjne Dremel 8200
piła
kombinerki
ucinaczki do cięcia przewodów
kawałek łańcucha
pleksi
tarcza hamulcowa od roweru (chyba:))
lakier w spray'u + farba podkładkowa w spray'u
wyrzynarka

1. Przygotowujemy szablon z tektury i według tych wymiarów tniemy 7-9 pasków pleksi wyrzynarką. Nie pokazuję tego etapu, ponieważ może znajdziecie lepszy sposób na to. Ostrze wyrzynarki nagrzewało się i topiło pleksi, także to zły pomysł, ale nic innego nie przyszło mi do głowy. Poza tym nie podaję też wymiarów, ponieważ to zależy od wielkości tarczy hamulcowej lub elementu, który użyjecie zamiast niej. Musicie dostosować to do Waszych potrzeb.
Po cięciu wyrzynarką brzegi wyszły poszarpane, dlatego musimy zeszlifować brzegi Dremelem.

2. Do wyciętego paska pleksi przykładamy nasz szablon i według niego tniemy piłą kryształki lampy. Najlepiej przymocować paski ściskami stolarskimi, żeby nie ruszały się Wam w trakcie cięcia piłą. W moim projekcie potrzebuję rombów i trójkątów, ale to już tak naprawdę zależy od tego, jakie kształty sobie zaplanujecie wcześniej. Pokazuję Wam tylko mój pomysł i metodę wykonania, od Was zależy kształt, kolor, faktura :) Warto kupić pleksi o chropowatej strukturze. Będzie wygodniejsza w cięciu i będzie rozpraszała światło.

3. Następnie w każdym kryształku nawiercamy na końcach dziurki z obu stron pomijając tylko te, które będą wisiały jako ostatnie. W nich wystarczy tylko jedna dziurka. Używamy do tego Dremela z końcówką do wiercenia otworów.

 4. Później odłamujemy przy pomocy obcinaczek ostre zakończenia, pamiętając o pozostawieniu ich w kryształkach wiszących najniżej. Najlepiej zobrazuje to zdjęcie gotowych już kryształków każdego typu. Nie są one może najbardziej równe, ale nie będzie tego widać, kiedy klosz zawiśnie.

5. W kolejnym etapie przygotujemy łańcuch. W zależności od grubości łańcucha na tym etapie może być potrzebna silna ręka, bo im grubszy łańcuch tym trudniej go przeciąć (nawet oburącz, sprawdziłam;)). Każde pojedyncze oczko odczepiamy i rozginamy przy pomocy kombinerek, tak aby móc później nawlec na nie kryształki i domykać łańcuch po połączeniu dwóch kolejnych również kombinerkami.

6. Na tym etapie przygotujemy naszą tarczę hamulcową. Musimy ją oczyścić, wystarczy przetrzeć szmatką z rozpuszczalnikiem, żeby odtłuścić od smaru a następie rozszerzyć jej środek, żeby pasował do wkręcenia w lampę przy pomocy Dremela. Po powiększeniu otworu należy sprawdzić, czy pasuje do lampy.
7. Psikamy tarczę podkładem w spray'u a później lakierem w odpowiednim kolorze. Podkład służy do tego, żeby lakier nie odpryskiwał po jego nałożeniu. Przy podkładzie czas schnięcia to ok. 5 minut (w zależności jak dużo rozpyliliśmy go) a przy lakierze ok. 30 minut.
8. Po wyschnięciu zawieszamy nasze kryształki również przy pomocy łańcuszka i kombinerek do najbardziej zewnętrznych oczek na tarczy, zawieszamy klosz i wkręcamy żarówkę. Dużo łatwiej pokazać efekt końcowy niż opisywać to :)

Podsumowując było 18 rzędów połączonych kryształków, czyli łącznie należało ich wyciąć ok. 90 (należy wziąć pod uwagę zapasowe, ponieważ przy odróbce mogą się łamać). Co drugi rząd rozpoczynał się trójkątem (trójkąty uzyskiwaliśmy po przecięciu rombów w poprzek). Dłuższy składał się z 5 elementów a krótszy z 4. To właśnie ten krótszy zawierał trójkąt przy podstawie. Kryształki kończące każdy rząd miały tylko jedną wywierconą dziurkę i nie były odłamywane w nich końcówki, tak aby zostały ostre zakończenia. Szerokość pasków pleksi to ok. 3.5 cm. Długość kupionego łańcucha to ok. 50 cm. 

Program antywirusowy na telefon komórkowy.

Większość z Was pewnie na co dzień używa Internetu w telefonie, prawda? Czy wiecie, że bez odpowiedniego zabezpieczenia telefonu może być to niebezpieczne? To tak jak z komputerem, który musi być zaopatrzony w program antywirusowy dla zwiększenia bezpieczeństwa. Zdaje mi się nawet, że w telefonie komórkowym przechowujemy często jeszcze ważniejsze dane, których nie chcielibyśmy oddawać w niepowołane ręce.
Nie będę się wymądrzała na ten temat, bo już jest kilka ciekawych artykułów do przeczytania, do których chcę Was odesłać. Napisałam Wam o tym, żeby zasygnalizować pewien problem. Podejrzewam, że zabezpieczenie telefonu komórkowego programem antywirusowym może być dla wielu nowością, dlatego piszę ku przestrodze :)
Obszerniejsze artykuły dotyczące tego problemu znajdziecie pod poniższymi linkami. Dla tych, którzy będą chcieli się bardziej zainteresować na pewno będą wiedzieć, czego i gdzie szukać. 


http://www.pcworld.pl/news/351788/Programy.antywirusowe.na.komorke.html - ten artykuł jest dość ogólnym wprowadzeniem, jest z 2010 r. więc nie ma najbardziej aktualnych danych

http://antyweb.pl/ktory-antywirus-dla-androida-jest-najskuteczniejszy-czesc-z-nich-to-zwyczajne-buble/ - a tu już konkretnie ranking antywirusów dla Androida

Używacie jakiegoś programu antywirusowego, co do którego skuteczności jesteście przekonani? 

***

Nokia Asha 302


Odkąd zaczęłam interesować się kupnem powyższego telefonu odkryłam moc reklamy personalizowanej (dedykowanej). Na wielu stronach nie związanych z telefonami wyświetlają mi się ramki z tym telefonem (wiem, że AdBlock mógłby temu zapobiec w pewien sposób). Na szczęście jest to tylko reklama telefonu a wystarczyły tylko dwa dni czytania opinii o tym telefonie...Jest to dla mnie nie tyle zaskoczenie, co ostrzeżenie i przypomnienie, że nasz każdy krok w Internecie może być śledzony. Mam nadzieję, że o tym pamiętacie? :)

22 września 2012

Gadżety domowe.

Dziś mam propozycję dla posiadaczy zwierząt, które zostawiają wszędzie pełno swojej sierści. Niestety sierść bez trudu wchodzi w dywan zwłaszcza kiedy jest on z dłuższym włosiem. Czasami odkurzacz sobie z tym nie radzi. Moje rozwiązanie to szczotka dla psa z chowanymi igiełkami. Świetnie wyczesuje z dywanu sierść i inne zabrudzenia. Poza tym wygodnie usunąć sierść ze szczotki  przy pomocy przycisku chowania igiełek. To taki gadżet 2w1 dla posiadaczy psów. "Sprząta" psa i przy okazji dywan :)
Źródło.
Jak przy odkurzaniu jesteśmy to muszę też wspomnieć o odkurzaczu bezworkowym (wodnym). Zamiast worków odkurzacz posiada pojemnik, do którego wlewamy wodę (ok.0,5 L). Po odkurzaniu wszystko, co znajdowało się na podłodze czy na dywanie ląduje w tej wodzie, którą możemy wylać do sedesu. Posiada filtr Hepa, który dba o czystość powietrza podczas odkurzania. Po wlaniu do wody olejku zapachowego dodatkowo  możemy się cieszyć ładnym zapachem w mieszkaniu. Odkurzacz w wyposażeniu ma też drugi pojemnik z klasycznym workiem dla szybszego odkurzania, ponieważ przy odkurzaniu z wodą pojemnik trzeba wyczyścić a filtr przepłukać i poczekać aż wyschnie. Niestety nie jest lekki i poręczny, ale pewnie można znaleźć dla tego modelu godnego zastępce. Nie tyle polecam sam model, co raczej typ odkurzacza.
Źródło.
Ciekawa jestem, czy słyszeliście o robotach do prasowania koszul, marynarek, kurtek (inny model prasuje też spodnie). Nie znoszę prasowania koszul, tak jak pewnie większość z Was ;) Dzięki temu wynalazkowi możemy nastawić prasowanie i za 3-4 minut mieć po robocie. Posiada funkcje suszenia, prasowania, odświeżania odzieży. Można dobrać odpowiedni program do prasowania ze względu na materiał, z którego jest uszyta koszula. Ach...piękny gadżet, szkoda że taki drogi i zajmujący sporo miejsca. Wykorzystywany jest obecnie w pralniach, hotelach. Do domów przydałaby się wersja mini tego urządzenia.
Źródło.
Nadchodzi jesień a w związku z tym grabienie liści na ogrodach. Można sobie to ułatwić dzięki odkurzaczowi do liści. Posiada funkcje wydmuchiwania (liście zdmuchujemy w jedną kupkę) i ssania (wciągamy do worka, ale wtedy musimy je dźwigać) oraz rozdrabniania. Na końcu ma skrobak, który pozwala na odklejenie mokrych liści od podłoża. Pochodziłoby się z taką maszyną (i słuchawkami na uszach) po ogrodzie...ciekawe ile czasu by się zaoszczędziło w porównaniu z klasycznym grabieniem...O dziwo nie jest to bardzo drogi sprzęt, bo kosztuje ok. 380 zł.
Źródło.
Na koniec chciałam przedstawić najdroższy (chyba) kosz na śmieci, ale za to jaki ładny, funkcjonalny :) Po pierwsze ma zamykaną pokrywę, co powoduje, że nieprzyjemne zapachy nie unoszą się po całym pomieszczeniu. Po drugie jest pojemny - 25 litrów. Kosz na śmieci otwieramy naciskając delikatnie ręką na pokrywę. Posiada wyjmowany pojemnik na worek do śmieci, przez co cały pojemnik łatwo utrzymać w czystości. Górę pojemnika w razie potrzeby można zdjąć i umyć. Kosztuje ok. 820 zł!
Źródło.


18 września 2012

Nowy konkurs Dremela.

Jeśli macie trochę wyobraźni i zdolności to konkurs z pewnością Wam się spodoba. Tym razem należy zrobić karmnik dla ptaków. Nagrody są cenne....zwłaszcza dla majsterkowiczów :) Szczegóły TUTAJ lub na zdjęciach poniżej.


13 września 2012

Jak umyć samochód? Część 2.

Dziś o tym, jak myć samochód od zewnątrz - szampon, gąbka i te sprawy. Kolejność ma znaczenie w tym wypadku jeszcze większe niż w poprzednim. Myjemy od góry do dołu - od najmniej do najbardziej brudnego.

Jak umyć samochód od zewnątrz?

1. Spłukujemy samochód wodą.
2. Szampon wlewamy w niewielkiej ilość do wiadra i dodajemy ciepłą wodę. Odginamy wycieraczki i zaczynamy od umycia dachu oraz szyb. Spłukujemy pianę.
3. Następnie myjemy maskę oraz drzwi aż do nadkoli. Również spłukujemy.
4. Myjemy światła, tablice rejestracyjne, ubłocone nadkola, kołpaki, zderzaki i na końcu opony.
5. Spłukujemy jeszcze raz całość.
6. Później bierzemy do ręki ściereczkę z irchy i namaczamy ją, wyciskamy pozostałości wody i wycieramy wilgotną ściereczką kropelki wody z karoserii oraz szyb.
7. Myjemy jeszcze raz szyby, jeśli zostały zacieki.
8. Jeśli starczy nam sił nakładamy wosk i po dokładnym wtarciu go w karoserię polerujemy miękką szmatką. Woskujemy po to, żeby dłużej pozostał czyściutki oraz ładniej wyglądał. Wosk stanowi też ochronę dla lakieru samochodowego. Ewentualnie, chociaż bez tak spektakularnych efektów, można zastosować szampon z woskiem.

Kosmetyki samochodowe.

Poza zwykłymi szamponami do mycia, są też inne, bardziej wymyślne preparaty do konserwacji samochodu. Jeśli chodzi o dbanie o lakier to istnieją pasty polerskie oraz kredki do rys. Pamiętajcie też, zwłaszcza teraz, kiedy idzie jesień, że ptasie kupy na naszych samochodach usuwamy jak najszybciej, ponieważ bardzo niszczą lakier.
Ciekawym kosmetykiem, choć bardziej dla tych, którzy mają zepsute wycieraczki jest niewidzialna wycieraczka. Deszcz będzie spływać i nie pozostawi kropelek. Działanie można zobaczyć na filmiku reklamowym:

Źródło: kanał użytkownika nanowycieraczka
Na mnie efekt zrobił wrażenie. W programie Pani Gadżet ten produkt również był testowany i test przeszedł pomyślnie. Natomiast jeśli chcemy poprawić wygląd naszych opon to kupujemy czernidło. Dzięki temu kosmetykowi kolor opon będzie bardziej wyrazisty i ładniejszy. Po dłuższej trasie na przedniej szybie jest cała masa zabitych owadów. Ciężko je usunąć zwykłym płynem, stąd ktoś wymyślił preparat do usuwania owadów.  
Pytania do Was. (moja socjologiczna natura badacza daje o sobie znać;))

Używacie jakiegoś z tych preparatów? A może macie jeszcze inne, które byście polecili?
Który typ myjni uważacie za najbardziej skuteczny (czyli taki po którym autko lśni, że mucha nie siada ;))? Jak często myjecie swoje samochody i jaki wybieracie program na myjni najczęściej?

12 września 2012

Jak umyć samochód? Część 1.

Na początku dziękuję wszystkim za komentarze pod ostatnim postem. Muszę przyjrzeć się Waszym typom telefonów i zdecydować :)

Post nie będzie o tym, jak umyć pojazd na myjniach automatycznych. To byłoby zbyt proste. W pierwszym typie myjni wykupuje się na stacji odpowiedni program mycia, wjeżdża do myjni, wysiada nie zapominając o zamknięciu okien i wykręceniu anteny, wkłada kartę do czytnika i naciska start. Natomiast w myjni tunelowej jest o tyle dobrze, że nie musimy wysiadać nawet z auta :)! Podjeżdżamy do okienka, płacimy i wjeżdżamy do tunelu, gdzie auto samo jest przesuwane na taśmach aż do ostatniego etapu, jakim jest suszenie.

Dziś będzie o własnoręcznym umyciu auta. Na szczęście mój samochód jest na tyle mały, że jak biorę się za jego mycie to robię to kompleksowo w środku i na zewnątrz. Zaczynam oczywiście od środka. Dla wygody wypunktuję, co robię po kolei.

Jak umyć wnętrze samochodu?

1. Wyciągam dywaniki (jeśli są welurowe to również odkurzam z obu stron a jeśli gumowe to przecieram na mokro) i odkurzam tapicerkę oraz wszelkie zakamarki między fotelami, przy dźwigni skrzyni biegów, pod dywanikami, przy uszczelkach drzwi odpowiednimi końcówkami odkurzacza. Kończąc odkurzanie zahaczam też o bagażnik.

2. Następnie używam Plaka (środek do czyszczenia kokpitów) i rozpylam go na deskę rozdzielczą, kierownicę, gałkę skrzyni biegów, schowek, obicie drzwi (jeśli jest plastikowe) oraz na dźwignię hamulca ręcznego. Wcieram go za pomocą ściereczki. Środek usuwa kurz i chroni jakiś czas przed ponownym jego osadzaniem, przy okazji pozostawiając ładny zapach. Są dwa rodzaje Plaka - jeden nabłyszcza wszystkie plastikowe elementy we wnętrzu auta a drugi matuje. Matuje się głównie po to, aby kokpit nie odbijał nam się w szybie podczas jazdy w słońcu, aczkolwiek dla mnie bez różnicy, którą wersję wybieram.

3. Zwieńczając dzieło - myję szyby od środka.

Post byłby zbyt długi do czytania jak na jednorazowe podejście, więc będzie jeszcze część druga :)

7 września 2012

Gadżety domowe.

Znacie, podobają się Wam i kiedyś zdobiliście swoje kuchenne sprzęty przy pomocy maty/naklejki magnetycznej? Zachwycają mnie one pod warunkiem, że pasują do reszty wnętrza. Ciekawy sposób na małą odmianę za cenę od ok. 120 zł. Wybór wzorów jest ogromny. Ponadto można zaprojektować własny wzór lub skorzystać ze zdjęcia, które sami zrobiliśmy.
Źródło.
Źródło.
Źródło.
Źródło.
Można też okleić własnego laptopa, co bardzo mi się podoba. Zwłaszcza, kiedy zarysowała się pokrywa lub po prostu znudził się nam kolor. W tej kategorii również od koloru do wyboru. Świetny sposób na spersonalizowanie laptopa. Po odklejeniu nie zostaje klej (przynajmniej tak piszą dystrybutorzy). W tym wypadku ceny są już bardziej przystępne, od ok. 20 zł.
Źródło.
Źródło.

Źródło.
Wiem, że następny gadżet wzbudza wiele kontrowersji wśród moli książkowych, ale zostawmy dyskusję o tym na inną okazję. Moim zdaniem czytnik ebooków ma swoje plusy. Można wziąć w podróż wiele książek nie dokładając sobie tym samym kilogramów do bagażu. W poczekalni u lekarza, w pociągu, samolocie - książka zawsze pod ręką. Można na nim przeglądać również czasopisma. Są modele całkiem proste, bez dotykowych wyświetlaczy, gdzie książki ściąga się za pomocą kabla USB a są również takie z wbudowanym Wi-Fi. Im więcej bajerów tym droższy, co jest naturalną koleją rzeczy w tym wypadku ;). Gdybym kupowała książki a nie wypożyczała z biblioteki to pewnie bym pomyślała o takim zakupie.
Źródło.
A co powiecie na taką szczoteczkę do zębów? Myślę, że można nią zachęcić dzieci do częstszego mycia :) Nazywa się RINSER toothbrush.
Źródło.



***Ogłoszenia drobne***
W weekend powinnam wziąć się za kolejny DIY albo i dwa...więc bądźcie cierpliwi :)
Mam też do Was pytanie o to, czy posiadacie komórki z klawiaturą QWERTY? Jesteście zadowoleni?
Możecie mi jakąś polecić albo odradzacie którąś? Na rynku jest obecnie większość telefonów dotykowych, ale ja nie chcę takiego i wybór wśród tych klasycznych jest coraz mniejszy.

Czy macie może jakieś posty na życzenie? Chcielibyście, żebym napisała na jakiś konkretny, interesujący dla Was temat?

MIŁEGO WEEKENDU! :)

2 września 2012

Gadżety domowe.

Może trochę późno pokazuję Wam ten gadżet, bo idealny byłby właśnie na czas wakacyjnych wyjazdów, ale może w przyszłym roku sobie taki sprawicie. Doniczka samopodlewająca, czasem zwana samonawadniającą nadaje się też dla tych, którzy lubią rośliny w domu, ale nie pamiętają o ich podlewaniu. W zależności od jej wielkości wlewa się pewien zapas wody z odpowiednią częstotliwością. Z doniczki wychodzą sznureczki, przez które pobierana jest woda. Na dole znajduje się szklany pojemnik, do którego wlewa się wodę a u góry ceramiczna donica. Nie jest to tanie, ale myślę, że do ziół, które szybko więdną będzie to w sam raz.
Źródło zdjęcia.

Jak już o "samoobsługowych" gadżetach mowa to słyszeliście o elektronicznej misce dla psa lub kota? I znów wyjeżdżacie na wakacje i możecie nie martwić się o karmienie kota, chociaż zostawianie kota samego w domu nie jest najlepszym pomysłem (zwłaszcza mojego kota). Do miski wsypujemy karmę i ustawiamy częstotliwość, z jaką będzie dostawał jedzenie - np. raz na 3 godziny będzie podawana jedna porcja. W niektórych wersjach można nawet nagrać swój głos i wołać kota po imieniu, żeby zorientował się, że jedzenie już na niego czeka.
Źródło zdjęcia.
Teraz mały pomysł na prezent. Na szczęście można komuś podarować czterolistną koniczynkę :) Kupujemy opakowanie z cebulką, trzeba ją tylko zasadzić do pudełeczka i podlewać.
Źródło zdjęcia.

Macie problemy z poranną pobudką? Budzik ze śmigłem może Wam pomóc albo może Was wkurzyć od samego rana. W momencie włączenia sygnału alarmu, śmigło się wzbija w powietrze i zanim się go nie złapie i nie odłoży na miejsce nie przestanie dzwonić.
Źródło zdjęcia.