29 stycznia 2013

Sposób na YouTube.

Pewnie też zdarza się Wam zafiksować na punkcie jakiegoś kawałka znalezionego na YouTubie. Mam obecnie dwie takie piosenki, które mogłabym słuchać do znudzenia aż faza na dany utwór sama nie minie. Zawsze wkurzało mnie, że musiałam klikać po tych 3-4 minutach jak kończył się utwór na 'replay'. No bo ile można klikać i kto o tym potem pamięta? Nie lepiej, jakby leciało w kółko to samo bez myślenia o tym? Dziwię się, że twórcy YouTuba sami o tym nie pomyśleli. Skoro nie pomyśleli to nic straconego. Pokażę Wam dwa patenty na ciągle odtwarzanie.

Sposób nr 1 - listenonrepeat
W adresie do wybranego filmiku zamiast napisu youtube wpisujecie listenonrepeat.Reszta adresu pozostaje bez zmian.
Klikamy enter i w tym momencie przekieruje Was na stronę, dzięki której już nie będziecie musieli wciskać replay.

Sposób nr 2 - repeat
W tej metodzie wpisujecie "repeat" przed "youtube" i enter.
 
To moje dwie piosenki, które mogę JESZCZE bez przerwy słuchać (moim zdaniem wersja piosenki Pink z koncertu jest dużo lepsza). Jakie są Wasze?

Źródło: kanał użytkownika PinkVEVO

Źródło: kanał użytkownika LabrinthVEVO

20 stycznia 2013

Strona, dzięki której sprawdzimy interakcje leków.

O tym jeszcze u mnie nie czytaliście a jest to post z serii przydatne miejsce w sieci.
Jeżeli zdarzyło się Wam zastanawiać nad tym, czy biorąc dwa różne leki nie zaszkodzicie sobie, to ta strona da Wam odpowiedź. Na stronie Ministerstwa Zdrowia jest zakładka, która daje możliwość sprawdzenia interakcji dwóch lub więcej leków ze sobą. Wybrałam dwa popularne leki na przeziębienie i chciałam sprawdzić, czy zaszkodzą, jeśli weźmiemy jeden po drugim:
Sprawdzam interakcję aspiryny z panadolem.
Wynik był do przewidzenia, ale specjalnie użyłam tego przykładu, żebyście zobaczyli jak działa ta strona. 

Pomyślałam, że w czasie panujących gryp, przeziębień, angin strona w sam raz .Po kliknięciu w link będziecie mieli do wyboru opcje: jestem pacjentem, lekarzem, farmaceutą. Jestem tylko pacjentem, więc nie wiem jaka jest różnica między tymi opcjami :)

http://bil.aptek.pl/servlet/interakcje/int_start



P.S. Już po opublikowaniu posta koleżanka zwróciła mi uwagę na to, że informacje zawarte na tej stronie należy traktować ogólnie, ponieważ fakt, że dwa leki nie powinny dawać efektów ubocznych nie oznacza, że czyjś organizm nie zareaguje odmiennie. Właściwie p.s. powinien brzmieć: przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą...:)

9 stycznia 2013

Zachęcam do obejrzenia tej rozmowy.

http://dziendobry.tvn.pl/video/uwieziona-we-wlasnym-ciele-pomozmy-chorej-agacie,104,newest,72653.html

Może zobaczy to 100 osób, może mniej, jeśli z tego choć 5 zdecyduje się pomóc to i tak sporo. Nie wiem dlaczego akurat ta dziewczyna mnie tak wzruszyła, bo przecież jest mnóstwo potrzebujących, obejrzyjcie i przekonajcie się, czy warto jej pomóc :)

8 stycznia 2013

Spambot na blogach.

Zajęczak (jak Ty właściwie masz na imię?:P) z bloga http://nikotynamid.blogspot.com/ zwrócił/a mi uwagę na spam na naszych blogach. Okazało się, że dotyczy to bardzo dużej grupy osób. Oczywiście są to automatycznie generowane komentarze. Te wszystkie wpisy o świetnych postach, obserwowaniu i częstym zaglądaniu na naszego bloga po angielsku są lekko irytujące. Na końcu oczywiście ulubione zdanie: Also visit my website...czy coś podobnego.
Postanowiłam o tym napisać, bo mam zróżnicowanych odbiorców i może wspólnie uda się nam zrobić burzę mózgów, jak sobie z tym radzić.
Dla tych, co nie wiedzą, o co chodzi zdjęcie poniżej:
Staram się usuwać regularnie taki spam i dość dobrze działa mi rozróżnianie spamu na bloggerze, więc nie zdarza mi się tak jak Zajęczakowi, żeby do spamu trafiały wartościowe komentarze.

Blogger oferuje nam słabe rozwiązania. Możemy z tym walczyć na 3 sposoby:
a). ustawiając w opcjach blogach, żeby komentarze mogły pisać  tylko zarejestrowane osoby (ale sami wiecie, że to średnie rozwiązanie, bo wiele ciekawych komentarzy piszą anonimowi),
b). moderując komentarze (nie podoba mi się ta opcja),
c). włączając weryfikację obrazkową CAPTCHA (sama wiem, jak złości odszyfrowanie tych napisów, więc znów niewypał).
Sami przyznacie, że to niewielkie pole manewru.

Później poczytałam porady zagranicznych blogerów i oni polecają CommentLuv. Używałam, nie spodobał się Wam i zrezygnowałam. Poza tym gorzej odsiewał spam od wartościowych komentarzy. Podobno wersja płatna jest coś warta, ale nie mam zamiaru płacić za to. Są też inne AntiSpamBoty np. Akismet, Disqus, ale też nie uzyskały dobrej opinii wśród blogerów.
Jeżeli chcecie poczytać więcej na ten temat to zapraszam pod ten link: http://nopassiveincome.com/how-to-stop-spam-in-comments-antispam-tips-for-bloggers/, ale z grubsza napisałam Wam powyżej, co tam odkryłam i przeczytałam też komentarze do artykułu. :)

Jeżeli macie porady w tym temacie, wskazówki jak sobie z tym radzić nie instalując dodatkowych wtyczek do bloga, to proszę o komentarze. Czy to w ogóle możliwe, żeby sobie z tym spamem poradzić? :)

6 stycznia 2013

Jak naładować akumulator samochodowy?

Zeszłam do samochodu, przekręcam kluczyk i cisza...nawet nie warczał, nawet nie próbował...zawiódł mnie skubany. To już nie pierwszy raz jak mi taki numer zrobił, właściwie to tylko w okresie jesienno-zimowym. Może dwa razy w sezonie? Wypadałoby kupić nowy, wiem, fundusze jednak nie pozwalają. Trzeba się ratować inaczej ;) Pora przywrócić łajdaka do życia!

Najważniejsza w tych czynnościach jest kolejność i oczywiście posiadanie PROSTOWNIKA. Absolutny 'must have' jakby to napisały blogerki modowe ;)
Nie jestem mechanikiem samochodowym, nie zadawajcie mi trudnych pytań w tym temacie. Napisałam to, co wiem i myślę, że powinno to niektórym ułatwić zadanie :)

Po otworzeniu maski naszym oczom ukazuje się mniej więcej taki widok (w zależności od samochodu oczywiście):
Tutaj akumulator już w przybliżeniu:
1 - dzięki temu elementowi nasz akumulator nie wypadnie jak będziemy jechać po dziurach ;) Odkręcamy śrubki zaznaczone strzałkami. Do górnej jest dobry dostęp, dolna jest pod przewodem, więc trzeba się trochę nagimnastykować.
2 - klema - (minusowa) z czarnym przewodem, jest kolejnym elementem do odłączenia, należy uważać, żeby przy odkręcaniu jej kluczem nie dotknąć klemy plusowej, bo zrobimy zwarcie.
3 - klema + (plusowa) z czerwonym przewodem, ten element odłączamy na końcu, najpierw zdejmujemy czerwoną nakładkę (jest ona zamocowana tylko na wcisk) a pod nią znajduje się tak samo wyglądająca klema jak minusowa, zdjęcie po ściągnięciu nakładki poniżej:

Po odkręceniu wszystkich śrubek możemy wyjąć akumulator, jest dość ciężki. Oto dziura po akumulatorze, jest mało atrakcyjna (z resztą jak wszystko pod maską moim zdaniem):
Jeśli macie samochód zamykany na pilota to w tym momencie musicie pamiętać też, żeby zamknąc go kluczykiem.
Jak już sobie zanieśliśmy akumulator do garażu to teraz trzeba go podłączyć do prostownika. Minus, który widzicie na zdjęciu z założonym już zaciskiem był u mnie brudny, tłusty. Należy go przeczyścić delikatnie papierem ściernym dookoła, wtedy lepiej będzie przewodził prąd (jeśli jest czysty to pomińcie ten krok) i dopiero wtedy podłączamy do niego czarny kabel z klamerką. Najpierw minus podłączamy, później plus. Kolejność jest najważniejsza! Dopiero potem wkładamy wtyczkę prostownika do gniazdka.
Zwróćcie uwagę, że minus ma czarny przewód a plus czerwony. Czasami minus może mieć też kolor niebieski.
Jak już wszystko mamy podłączone to na prostowniku wskaźnik podniesie się, co oznacza, że ładowanie rozpoczęto. Mój ma dodatkowe efekty dźwiękowe i buczy. Nie wiem, czy inne też tak mają. Tak zostawiłam ładowanie na ok. 24h. Nie schodziłam i nie sprawdzałam, czy już się naładował.
Po naładowaniu dalej buczał, ale wskaźnik pokazał 0. Oznacza to, że już zakończył swoją misję. Dlatego należy odłączyć wtyczkę, później czerwony przewód a na końcu czarny.
Mój prostownik jest najmniej skomplikowany i pewnie słabej jakości, jak to już ktoś zdążył skomentować ;), ale grunt, że naładował mi akumulator. Są też takie, w których zapala się lampka po zakończeniu ładowania i przestaje sam ładować. Poza tym w bardziej wypasionych modelach można ustawić te wszystkie parametry prądu, ale ja już wolę tego nie robić, więc cieszę się na taki, jaki jest. Tak samo jest z samymi akumulatorami, które są zaopatrzone w lampki, które informują o naładowaniu, bądź rozładowaniu akumulatora.

Przy ponownym podłączaniu akumulatora w samochodzie zaczynamy od czerwonej klemy, później czarna a na końcu zakładamy element, który przytrzymuje akumulator. 

Jeżeli macie garaż to możecie pominąć krok z wyjmowaniem akumulatora spod maski i po prostu wjechać samochodem do garażu i podłączyć go pod prostownik, z tym że wtedy musicie pobawić się we wróżkę i wiedzieć, że akumulator zdycha :) Czasami, co bardziej doświadczony kierowca jest w stanie to usłyszeć.

Koniecznie przeczytajcie też komentarz Andrzeja pod tym postem! 

3 stycznia 2013

Zapowiedź - zagadka.

Co będę robiła niebawem? Podpowiedzi w formie zdjęć poniżej :) 
 +
 ?
Jeżeli nie zgadniecie, w co wątpię, to odpowiem Wam w kolejnym poście i wtedy wytłumaczę, co i jak zrobić!