6 stycznia 2013

Jak naładować akumulator samochodowy?

Zeszłam do samochodu, przekręcam kluczyk i cisza...nawet nie warczał, nawet nie próbował...zawiódł mnie skubany. To już nie pierwszy raz jak mi taki numer zrobił, właściwie to tylko w okresie jesienno-zimowym. Może dwa razy w sezonie? Wypadałoby kupić nowy, wiem, fundusze jednak nie pozwalają. Trzeba się ratować inaczej ;) Pora przywrócić łajdaka do życia!

Najważniejsza w tych czynnościach jest kolejność i oczywiście posiadanie PROSTOWNIKA. Absolutny 'must have' jakby to napisały blogerki modowe ;)
Nie jestem mechanikiem samochodowym, nie zadawajcie mi trudnych pytań w tym temacie. Napisałam to, co wiem i myślę, że powinno to niektórym ułatwić zadanie :)

Po otworzeniu maski naszym oczom ukazuje się mniej więcej taki widok (w zależności od samochodu oczywiście):
Tutaj akumulator już w przybliżeniu:
1 - dzięki temu elementowi nasz akumulator nie wypadnie jak będziemy jechać po dziurach ;) Odkręcamy śrubki zaznaczone strzałkami. Do górnej jest dobry dostęp, dolna jest pod przewodem, więc trzeba się trochę nagimnastykować.
2 - klema - (minusowa) z czarnym przewodem, jest kolejnym elementem do odłączenia, należy uważać, żeby przy odkręcaniu jej kluczem nie dotknąć klemy plusowej, bo zrobimy zwarcie.
3 - klema + (plusowa) z czerwonym przewodem, ten element odłączamy na końcu, najpierw zdejmujemy czerwoną nakładkę (jest ona zamocowana tylko na wcisk) a pod nią znajduje się tak samo wyglądająca klema jak minusowa, zdjęcie po ściągnięciu nakładki poniżej:

Po odkręceniu wszystkich śrubek możemy wyjąć akumulator, jest dość ciężki. Oto dziura po akumulatorze, jest mało atrakcyjna (z resztą jak wszystko pod maską moim zdaniem):
Jeśli macie samochód zamykany na pilota to w tym momencie musicie pamiętać też, żeby zamknąc go kluczykiem.
Jak już sobie zanieśliśmy akumulator do garażu to teraz trzeba go podłączyć do prostownika. Minus, który widzicie na zdjęciu z założonym już zaciskiem był u mnie brudny, tłusty. Należy go przeczyścić delikatnie papierem ściernym dookoła, wtedy lepiej będzie przewodził prąd (jeśli jest czysty to pomińcie ten krok) i dopiero wtedy podłączamy do niego czarny kabel z klamerką. Najpierw minus podłączamy, później plus. Kolejność jest najważniejsza! Dopiero potem wkładamy wtyczkę prostownika do gniazdka.
Zwróćcie uwagę, że minus ma czarny przewód a plus czerwony. Czasami minus może mieć też kolor niebieski.
Jak już wszystko mamy podłączone to na prostowniku wskaźnik podniesie się, co oznacza, że ładowanie rozpoczęto. Mój ma dodatkowe efekty dźwiękowe i buczy. Nie wiem, czy inne też tak mają. Tak zostawiłam ładowanie na ok. 24h. Nie schodziłam i nie sprawdzałam, czy już się naładował.
Po naładowaniu dalej buczał, ale wskaźnik pokazał 0. Oznacza to, że już zakończył swoją misję. Dlatego należy odłączyć wtyczkę, później czerwony przewód a na końcu czarny.
Mój prostownik jest najmniej skomplikowany i pewnie słabej jakości, jak to już ktoś zdążył skomentować ;), ale grunt, że naładował mi akumulator. Są też takie, w których zapala się lampka po zakończeniu ładowania i przestaje sam ładować. Poza tym w bardziej wypasionych modelach można ustawić te wszystkie parametry prądu, ale ja już wolę tego nie robić, więc cieszę się na taki, jaki jest. Tak samo jest z samymi akumulatorami, które są zaopatrzone w lampki, które informują o naładowaniu, bądź rozładowaniu akumulatora.

Przy ponownym podłączaniu akumulatora w samochodzie zaczynamy od czerwonej klemy, później czarna a na końcu zakładamy element, który przytrzymuje akumulator. 

Jeżeli macie garaż to możecie pominąć krok z wyjmowaniem akumulatora spod maski i po prostu wjechać samochodem do garażu i podłączyć go pod prostownik, z tym że wtedy musicie pobawić się we wróżkę i wiedzieć, że akumulator zdycha :) Czasami, co bardziej doświadczony kierowca jest w stanie to usłyszeć.

Koniecznie przeczytajcie też komentarz Andrzeja pod tym postem! 

19 komentarzy:

  1. Przy ponownym podłączaniu akumulatora warto pamiętać o tym, żeby przypadkiem nie zostawić kluczyka w samochodzie.
    Niektóre centralki alarmowe po podłączeniu zasilania lubią na początku... zamknąć samochód.
    Kolega niestety miał taką sytuację na urlopie w Zakopanem. Najbliższe kluczyki zapasowe miał jakieś 500km od samochodu.
    Przy odłączaniu akumulatora warto odszukać kod do radia, jeśli mamy kodowane. Będzie potrzebny.

    Pozdrawiam serdecznie
    -- Andrzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że mi przypomniałeś o tym radiu, zupełnie zapomniałam o tym, choć niedawno właśnie mój brat miał taką sytuację. Z tymi kluczykami niezła przestroga :)

      Usuń
  2. Zaciski można, czy nawet powinno się, wazeliną smarować. Tak miałem w starym aku zrobione i w nowym chyba w instrukcji pisali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo widzisz, mało kto czyta instrukcje a jak widać czasem coś mądrego napiszą :D

      Usuń
  3. must have na zimę - prostownik! hehe
    teraz to mogę stać się asystentką ojca przy ładowaniu akumulatora:)

    pozdrawiam bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet możesz mu wyciągnąć akumulator i zrobić psikusa ;)

      Usuń
  4. a i trochę wygląd bloga zmieniłaś:) aalem spostrzegawcza:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Umiem to,ale z chęcią przeczytałam.Przystępne i na czasie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że to potrafisz, przydatna sprawa! Dobrze, że napisałaś, bo miałam wątpliwości, czy wystarczająco wyjaśniłam :)

      Usuń
  6. Ładowanie akumulatora podłączonego do instalacji nie jest szczególnie dobrym pomysłem w przypadku nowoczesnych aut z elektroniką pokładową. W normalnie pracującym samochodzie wahania napięcia związane ze zmianą prędkości, obciążeniem silnika, są kompensowane przez stosowne układy. Podłączanie do instalacji źródła napięcia impulsowego (bo tak działa większość prostowników), może doprowadzić do dziwnych przygód z elektroniką = wizyta w serwisie.
    Mnie najbardziej irytuje w ładowaniu fakt, że po podłączeniu akumulatora faktycznie trzeba ustawiać radio i inne pierdoły - u mnie dodatkowo trzeba programować domykanie szyb. Dlatego wnoszę o oficjalne zniesienie zimy ;-)

    PS. Zamiast wazeliny technicznej można użyć smaru miedziowego. A optymalnie jest raz na sezon popsikać klemy specjalnym odrdzewiaczem do połączeń elektrycznych i na to smar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super przydatny komentarz, wielkie dzięki! :) Ile się można dowiedzieć ekstra rzeczy prowadząc bloga!

      Usuń
  7. Nie mam prawa jazdy, ale takie techniczne sprawy zawsze mnie interesowały, pamiętam, że w dzieciństwie towarzyszyłam ojcu w wyciąganiu akumulatora z naszego bordowego malucha.Każdej mrożnej nocy ładowaliśmy akumulator, który miał swoje specjalne miejsce w kuchni pod kaloryferem:).
    Wskazówki Twe są bardzo cenne i na pewno niejeden z nich skorzysta!

    p.s Bardzo mi się podoba nowa szata graficzna na blogu,nagłówek jest świetny!!!
    Kochana, wszystkiego dobrego w tym 2013, niech będzie dla Ciebie szczęśliwy i przyniesie wiele dobrego!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób tak robiło kiedyś :D Uff, aprobata o nowej szacie graficznej jest i to w dodatku od Ciebie, dziękuję :)

      Usuń
  8. 'Tak samo jest z samymi akumulatorami, które są zaopatrzone w lampki, które informują o naładowaniu, bądź rozładowaniu akumulatora.' - jesli chodzi o scislosc to akumulatory raczej nie maja lampek, ktore wskazuja na to, ze sa naladowane, a jedynie okienko, ktore zmienia kolor, samo nie swieci. Chyba ze chodzilo o prostowniki, ktore maja lampke naladowania akumulatora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo właśnie, widzę, że łapiesz w lot, co chciałam przekazać z tym okienkiem :)

      Usuń
  9. Nowe doswiadczenie z akumulatorem i brakiem ladowania z prostownika sieciowego - ostatnio mialem do czynienia z taka sytuacja, jak opisujesz - podobny prostownik do ladowania akumulatorow tylko kliknal i nie zaczal ladowac. Okazalo sie, ze akumulator mial kilka Volt na klemach. Czyli teoretycznie zgon. Wpadlem wiec na inny pomysl - podlaczylem kable z drugiego samochodu z pracujacym silnikiem, troche przeciazyl sie na poczatku alternator (uwaga, niebezpieczne, nie nalezy tego robic w domu :), podladowalem kilkanascie minut caly czas na pracujacym silniku z innego samochodu. Po pewnym czasie okazalo sie, ze doszedl do 11V, przy ladowaniu. Wtedy podlaczylem prostownik sieciowy, dokladnie taki jak twoj, na 2 dni (duzy akumulator byl, 95Ah, do Diesla). Potem wyjechalem, ale przekazali mi telefonicznie, ze akumulator odzyl. Byc moze nie do rozruchu przy minus 20, ale przy kilku stopniach na minusie zapalal i nie wyladowywal sie podczas jazdy.

    OdpowiedzUsuń
  10. To ja tak trochę z technicznego punktu widzenia :)
    Akumulator najlepiej ładować prądem równym 1/10 jego pojemności. Niestety nie widzę na zdjęciach jaka jest pojemnośc Twojego AKU, ale dajmy na to masz tam 55Ah to ustawiasz prąd ładowania 5,5A i po 10h masz AKU naładowany w pełni. Nie wiem czy w Twoim prostowniku jest możliwość ustawiania prądu ładowania i z tego co widzę ma chyba max. wydajność 4A więc ten czas byłby odpowiednio dłuższy.
    Ja np. mam baaardzo stary PRLowski prostownik, który daje max. 1,5A i AKU 55Ah, czyli (licząc z proporcji) powinienem go ładować ok 36h (na oko) ale 24h zazwyczaj wystarczało (jak w Twoim przypadku).
    Aha - kiedyś zauważyłem jak mechanik ładując mój AKU odkręcał zatyczki na celach (u Ciebie nie widzę więc pewnie masz w pełni bezobsługowy) i coś tam mówił, że poładujemy aż zacznie odgazowywać...

    OdpowiedzUsuń
  11. CZY można ładowąć akumulator przy zakręconych klemach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zaleca się tego, więcej szkody niż pożytku z tego może wyniknąć.

      Usuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję, każdy mnie cieszy :)

Zapraszam do czytania komentarzy czytelników pod postami, ponieważ można tam znaleźć dodatkowe porady i rozwiązania.